Reklama

58,2 procent zysku w trzy lata

Z Markiem Jandzińskim, prezesem PTE Dom, rozmawia Marek Siudaj

Publikacja: 08.04.2003 09:24

O fuzji OFE Dom i OFE Kredyt Banku mówi się od dawna. Kiedy ona wreszcie nastąpi?

Wydaje mi się, że nastąpi bardzo szybko po wejściu w życie nowelizacji ustawy o funduszach emerytalnych. Główną przyczyną niesfinalizowania tego projektu, który ma już dwa lata, jest brak możności ustalenia wyceny obu funduszy wskutek planowanych zmian w ustawie.

Czy w obecnej sytuacji prawnej, a więc gdyby nie doszło do nowelizacji ustawy o funduszach emerytalnych, Dom ma szanse na przekroczenie progu rentowności?

Mamy szanse w drugiej połowie przyszłego roku osiągnąć próg rentowności. Spodziewamy się niewielkich zysków na poziomie operacyjnym, co oznacza, że nasi akcjonariusze nie będą musieli już do nas dokładać. Gdyby doszło do fuzji z OFE Kredyt Banku, zyski pojawiłyby się nieco wcześniej i byłyby wyższe.

Proszę mi powiedzieć, czy istnienie możliwość, aby Dom bez połączenia z Kredyt Bankiem uzyskał podobny wzrost aktywów jak w przypadku fuzji? W ostatnich kilkunastu miesiącach wasze aktywa znacznie wzrosły. A może po prostu fuzja jest korzystniejsza?

Reklama
Reklama

Uważam, że fuzja jest bardziej korzystna. Szukanie klientów na własną rękę poprzez akwizycję ma ograniczone znaczenie ze względu na koszty, jakie są z tym związane. Polityka ostrej akwizycji jest w długim okresie nie do utrzymania. Dzięki niej można sobie tylko na jakiś czas poprawić wyniki.

Czy w takim razie po fuzji Domu z Kredyt Bankiem będziecie rozglądać się za kolejnym funduszem do przejęcia?

To jest już pytanie do akcjonariuszy, ponieważ do przejęć konieczne jest zaangażowanie olbrzymich środków. Dużo sobie obiecuję po wejściu w życie nowelizacji ustawy. Uważam, że sytuacja na rynku OFE powinna się ustabilizować - o ile nie pojawią się nowe pomysły, które znowu dążyłyby do zmian w ustawie. Abstrahując od tego, jak oceniamy tę ustawę, to ważne jest, aby niezbyt często zmieniać warunki i zasady działania funduszy. Ciągłe zmiany systemowe uniemożliwiają planowanie przyszłych działań.

Po ewentualnej fuzji z OFE Kredyt Banku trzeba się będzie przyjrzeć sytuacji na rynku, naszej pozycji i zaplanować dalsze działania. Będzie można odpowiedzieć na pytanie, jakie będą przychody i jakie możliwości prowadzenia polityki inwestycyjnej oraz korzystania z funduszu premiowego dla najlepiej zarządzającego PTE. Fundamentalne pytanie, jakie będzie trzeba postawić, brzmi: Czy nowe warunki działania przyniosą wzrost ryzyka związanego z dopłatami?

Czy wejście w życie znowelizowanej ustawy o funduszach emerytalnych poprawi sytuację finansową PTE Dom, czy ją pogorszy?

Nie, na pewno jej nie pogorszy. Obecny projekt ustawy jest dla nas neutralny. Jednak po jej wejściu w życie będziemy zmuszeni prawdopodobnie do przeprowadzenia pewnych korekt w naszej polityce zarządzania aktywami.

Reklama
Reklama

Jak pan ocenia tę ustawę?

Uważam, że w tej ustawie jest wiele elementów, które będą korzystne dla całego systemu. W ogóle, kierunek, w jakim idzie ta ustawa, jest dobry. Jednak sądzę, że należało dać funduszom trochę więcej czasu. To długookresowy biznes i nie powinno się przeprowadzać głębokich zmian po czterech latach funkcjonowania. Uważam, że ze zmianami w ustawie należało poczekać, aż pod obecnym reżimem prawnym fundusze wejdą w okres fuzji i nastąpi uporządkowanie rynku. Dopiero po sprawdzeniu, jak rynek będzie wyglądał po fuzjach, czy rzeczywiście będzie mniejsza konkurencja wśród funduszy i czy koszty działalności wzrosną, można by zająć się poprawianiem przepisów. Władze zrobiły to nieco inaczej.

Ważne jest jednak, aby po wejściu ustawy w życie nie doszło znowu do szybkich zmian. PTE muszą się odnaleźć w nowych warunkach działania. Tymczasem obawiam się, że zaraz po wprowadzeniu w życie zmian w ustawie zacznie się wokół niej znowu coś dziać.

Jakie rozwiązania, które znalazły się w ustawie, uważa Pan za korzystne? Za korzystne uważam zmniejszenie kosztów stałych, jakie towarzyszą naszej działalności. Chodzi tutaj choćby o zdjęcie z nas obowiązku wysyłania zawiadomień listem poleconym. Korzystne jest także przedłużenie okresu rozliczania się OFE z wyników. Uważamy, że dwuletni okres rozliczeniowy jest za krótki, by sprawiedliwie ocenić politykę w zakresie zarządzania aktywami.

Jednak oczekiwania, formułowane przez przedstawicieli PTE na temat zmian w prawie, dotyczyły przede wszystkim poszerzenia katalogu instrumentów inwestycyjnych, dostępnych dla OFE. Tymczasem w tej dziedzinie ustawa zmienia niewiele.

Rzeczywiście, ustawa w sposób zasadniczy odnosi się do spraw związanych z kosztami funkcjonowania, ale w dziedzinie wykorzystania środków funduszy emerytalnych do rozwoju gospodarki wnosi niewiele. I dlatego uważam, że - ten wątek będzie się, niestety, przewijał w naszej rozmowie - nowelizacja ustawy przyszła zbyt wcześnie. Jeśli po pewnym czasie okaże się, że jest szansa na poszerzenie listy instrumentów, w które można będzie inwestować, to czy znowu będziemy nowelizować ustawę?

Reklama
Reklama

A czy widzi Pan jakieś możliwości zaprzęgnięcia pieniędzy funduszy do pracy? Bo obecnie fundusze inwestują głównie w obligacje skarbowe.

Oczywiście, widzę takie możliwości. Jednak problem polega na tym, że działamy w systemie naczyń połączonych. To nie jest tak, że możemy sobie coś wymyślić, z miesiąca na miesiąc, wdrożyć i będą widoczne efekty. Musi zajść cały cykl zmian w gospodarce, w makroekonomii, które doprowadzą do tego, że aktywa funduszy w sposób efektywny będą mogły zostać zagospodarowane. Mam tutaj na myśli choćby zmiany w systemie działania rynku kapitałowego w Polsce. Wzrost eksportu, wzrost inwestycji, poziom konsumpcji, poziom stóp procentowych czy wreszcie dochodowość i konkurencyjność poszczególnych branż ma decydujący wpływ na rozwój rynku kapitałowego. My uważamy, że najbardziej pozytywne z punktu widzenia gospodarki jest inwestowanie w spółki giełdowe. Ale gdzie są spółki, wchodzące na giełdę? Dlaczego giełda nie rozwija się?

Od początku chcieliśmy być funduszem, który w sposób dynamiczny będzie inwestował na giełdzie i dzięki temu w różnych rodzajach rankingów zajmował wysokie miejsca i pozyskiwał nowych klientów. Chcąc zachęcić klientów do wstąpienia do nas, obniżyliśmy nasze opłaty do jednego z najniższych poziomów na rynku. Tymczasem po kilku latach okazało się, że spadliśmy w rankingu na skutek wadliwych reguł oceniających. W pewnym momencie zbliżyliśmy się do poziomu niedoboru. Najwyraźniej jest coś złego w tym systemie, skoro fundusz, który przez trzy lata wypracowuje stopę zwrotu na poziomie 58,2%, który w pewnym okresie zajmuje wysokie pozycje na listach rankingowych, popada w tarapaty. Mało tego, mimo dobrych wyników inwestycyjnych i małych opłat, do tego funduszu nie zapisuje się duże grono członków.

Może właśnie to, że od dawna jesteście funduszem o największym zaangażowaniu na GPW, odstrasza od was ludzi, którzy boją się akcji?

Wydaje mi się, że to nie ma większego wpływu. Członków OFE jest ok 10 mln. Z tego zarządzaniem aktywami funduszy interesuje się może około 100-150 tysięcy. Więc wpływ wyników inwestycyjnych na to, ile osób do nas przyjdzie, jest minimalny. Tymczasem rocznie zmienia fundusze około 350-400 tys. osób. Badaliśmy, jakie są powody zmian funduszu. Okazuje się, że nie są to dobre czy złe wyniki OFE, ale inne przyczyny - takie, które klientom na tacy podają akwizytorzy.

Reklama
Reklama

Ale wracając do sprawy tego, co można zrobić, aby efektywnie wykorzystać aktywa funduszy emerytalnych. Trzeba będzie coś zmienić, jednak nie może to polegać wyłącznie na dopisaniu do listy dozwolonych instrumentów inwestycyjnych kolejnego. Trzeba się zastanowić, jak doprowadzić do rozwoju rynku kapitałowego w Polsce. Pomocne byłoby zwiększenie możliwości inwestowania za granicą, ale nie załatwiłoby to problemu do końca. Co będziemy robić z naszymi środkami za trzy-cztery lata? Obecnie udział funduszy na giełdzie wynosi już 7% kapitalizacji giełdy, a mniej więcej 25% aktywów inwestowanych jest w akcje.

Czy nie obawiacie się, że przy tak rozchwianym rynku ekspozycja rzędu 40% w akcje, jaką miał wasz fundusz, jest zbyt ryzykowna?

Dopasowaliśmy swoją politykę inwestycyjną do tego, co się dzieje na rynku w Polsce i na świecie. Udział akcji w naszym portfelu zmalał, choć nadal jesteśmy funduszem, który sporo inwestuje na giełdzie. Jak już mówiłem, wypracowaliśmy 58,2-proc. stopę zwrotu. Oczywiście, to mniej niż kilka innych funduszy, ale więcej niż wiele innych. Przypomnę, że WIG od końca maja 1999 r. do końca grudnia 2002 r. stracił 8,6%, WIG20 - ponad 21%, NIF - ponad 17% straty. Poza tym nasze 58,2% to więcej od średniej dla rynku, a więc to dobry wynik.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama