W ostatnich pięciu kwartałach Bear Stearns miał wyższe zyski przed opodatkowaniem i większe zwroty z kapitału niż Goldman Sachs, Morgan Stanley i wszystkie inne banki inwestycyjne. Od 1997 r. Bear Stearns zajmował pierwsze lub drugie miejsce w rankingach tych banków pod względem aktywności w gwarantowaniu emisji CMO. Teraz rynek tych papierów wyraźnie wyprzedza rynki wszystkich innych kategorii papierów dłużnych, a także pierwotnych emisji akcji.
W tym roku zostaną wyemitowane CMO za ponad bilion USD, co oznacza pięciokrotny wzrost w stosunku do 2000 r. CMO to obligacje zabezpieczone funduszem hipotecznym emitenta, które wykupywane są ze środków pochodzących ze spłat kredytów hipotecznych oraz z wpływów z czynszów. - Na złym rynku akcji i przy niekorzystnych warunkach kredytowych, CMO stały się wprost niebiańską inwestycją - powiedział agencji Bloomberga Nicholas Letica, który przez 7 lat handlował tymi papierami w Bear Stearns i przez dwa lata w Bank od America, a od siedmiu tygodni zajmuje się tym w Deutsche Banku. Wysoko notowani specjaliści tej branży mogą teraz zarabiać rocznie 1,5 mln USD.
Rynek kredytów budowlanych i mieszkaniowych przeżywa boom dzięki temu, że stopy procentowe są teraz w Stanach Zjednoczonych najniższe od czasów administracji Eisenhowera. Przy jednoczesnym spadku głównych indeksów giełdowych o 40% od maksimum z 2000 r., CMO stały się ulubionymi papierami zarówno bankowców, jak i inwestorów. Gwaranci emisji tych obligacji i handlujący nimi spodziewają się w tym roku przychodów z tego tytułu na poziomie 2,5 mld USD. A poza tym są to teraz przychody o wiele bardziej pewne niż prowizje pobierane za doradztwo przy fuzjach i przejęciach lub za obrót akcjami.
Sentinel Government Securities Fund, fundusz powierniczy, który ok. 80% środków zainwestował w CMO, od końca marca 2000 r. dał zwrot z inwestycji w wysokości 27,7%, włącznie z reinwestowanymi dywidendami. Vanguard 500 Index Fund, który inwestuje w spółki wchodzące w skład indeksu Standard & Poor's 500, stracił w tym samym czasie 39,4%.