Rząd dał wicepremierowi Kołodce miesiąc na przeprowadzenie konsultacji programu naprawy finansów publicznych. Zgodnie z tym kalendarzem szefowi resortu finansów zostało jeszcze 9 dni. - Ciągle czujemy niedosyt, jeśli chodzi o szczegóły. Spotkania Komisji nie można w żadnym razie traktować jako końca tych konsultacji - powiedział po wczorajszych obradach przewodniczący OPZZ Maciej Manicki.
Według wicepremiera Kołodki, Komisja "kierunkowo" zaakceptowała jego program. - To jednak nie oznacza, że nie pozostało wciąż wiele trudnych dylematów - mówił wicepremier na wczorajszym czacie na stronie internetowej MF. Dodał, że nie ma punktów w planie reformy, które partnerzy społeczni odrzucają na wstępie. - Jest natomiast kilka obszarów, co do których zgłaszają postulaty, które nawzajem się wykluczają - mówił szef resortu finansów. Jego zdaniem, do takich punktów spornych należy m.in. sprawa wydatków socjalnych.
Zdaniem G. Kołodki, poprawiona wersja programu pod koniec kwietnia zostanie rozesłana do pozostałych ministerstw. - Zaraz potem stanie się przedmiotem debaty rządowej - deklarował wczoraj.
Prawdopodobnie ciągle otwarta jest sprawa systemu podatkowego. Wiadomo już, że przedsiębiorców i pracodawców łączy postulat radykalnego obniżenia stawek podatków dochodowych. Jak powiedział Marek Goliszewski, szef Business Centre Club, pracodawcy proponują zmniejszenie PIT nawet do 13%, a CIT do 15%. Według prezesa Goliszewskiego, Ministerstwo Finansów wraz z pracodawcami powołało podkomisję, która ma przeprowadzić symulację skutków budżetowych wprowadzenia takich zmian. - Dzięki temu w ciągu miesiąca powinniśmy opracować założenia systemu - powiedział. Dodał, że są szanse, aby wypracować wspólne stanowisko w tej sprawie w Komisji Trójstronnej, bo związki zawodowe mają podobne zdanie.
Maciej Manicki także opowiada się za radykalną obniżką najniższej stawki podatku PIT. Jego zdaniem, aby zminimalizować negatywne skutki takiej operacji dla budżetu można jednocześnie zamrozić podwyżki płac i świadczeń. Dzięki zmniejszeniu najniższej stawki PIT do 15-16% mogłaby zwiększyć się konsumpcja, która pobudziłaby gospodarkę. - Podatnicy rozliczający się dziś według 19-proc. stawki mają bardzo niską skłonność do oszczędzania. Większość pieniędzy, jakie uzyskają dzięki obniżce, wróci do budżetu np. w podatku VAT zapłaconym od nowo kupowanych towarów - mówił wczoraj M. Manicki. Jego zdaniem nie ma sensu wprowadzać zerowej stawki dla najuboższych - jak proponuje to w jednym z wariantów wicepremier Kołodko - przy jednoczesnej likwidacji kwoty wolnej od opodatkowania. Kwota wolna powinna zostać, choć - jak zaznacza przewodniczący - podatnicy z wysokimi dochodami nie powinni mieć do niej prawa.