Wśród firm, które mogą zapłacić najwięcej, wymienia się Goldman Sachs Group, Morgan Stanley i Credit Suisse First Boston. To właśnie te trzy banki inwestycyjne prowadziły większość z 309 IPO, które zostały zaskarżone przez inwestorów. Łącznie w procesie pozwanych jest 55 domów maklerskich. Inwestorzy utrzymują, że na Wall Street istniał w okresie internetowej hossy powszechny trend do sztucznego pobudzania popytu i zawyżania kursów akcji zarówno na rynku pierwotnym, jak i na wtórnym, czyli na giełdach.

Analitycy banków inwestycyjnych mieli też manipulować rynkiem poprzez publikowanie optymistycznych rekomendacji. Inwestorom oferowano także kupowanie akcji na rynku pierwotnym na zasadzie "transakcji wiązanych". Sprawa konfliktu interesu analityków jest już przedmiotem dochodzeń Departamentu Sprawiedliwości, władz regulacyjnych i prokuratury stanu Nowy Jork.

Według wyliczeń Credit-Sights, Goldman Sachs może zapłacić nawet 1,1 mld USD, a CFBC i Morgan Stanley - po 900 mln USD kary. Następny na liście FleetBoston Financial zagrożony jest grzywną w wysokości "zaledwie" 383 mln USD, a Merrill Lynch - 326 mln USD.

W lutym inwestorzy odnieśli wielkie zwycięstwo, gdy sąd federalny odrzucił wniosek o oddalenie procesu. Według analityków z CreditSights, w miarę postępów śledztwa będą rosnąć naciski ze strony domów maklerskich na polubowne załatwienie sprawy. Wówczas suma odszkodowań będzie niższa niż 4 mld USD, przewidywane przez CreditSights. Na razie banki inwestycyjne konsekwentnie odmawiają komentarzy.

Analitycy ostrzegają, że ewentualne kary odbiją się na wynikach finansowych domów maklerskich.