Pod znakiem niewielkich zmian indeksów przebiegły środowe notowania na czołowych giełdach światowych. Inwestorzy bez większych emocji przyjęli doniesienia o bardzo dużym postępie wojsk alianckich w Iraku. Po południu cały świat mógł obejrzeć telewizyjne relacje na żywo z obalenia pomnika Saddama Husajna w centrum Bagdadu, co w praktyce oznacza, że jego reżim już nie istnieje lub jest bliski upadku.
Pomimo optymistycznych wieści z Bliskiego Wschodu indeksy nowojorskie rozpoczęły dzień od niewielkich zmian. Większość inwestorów już wcześniej kupowało akcje "pod szybkie zakończenie wojny" i wczorajsze sukcesy wojskowe nie skłoniły ich do dalszego lokowania kapitałów. Tymczasem powróciły obawy dotyczące fundamentów rynku, które nie są dobre. Właśnie rozpoczyna się sezon publikacji wyników spółek za pierwszy kwartał. Zdaniem analityków nie należy się spodziewać dobrych rezultatów, tym bardziej, że wiele firm już teraz koryguje prognozy. W takich okolicznościach indeks Dow Jones stracił wczoraj do godz. 18.00 naszego czasu zaledwie 0,43%, a indeks Nasdaq Composite 0,85%.
Podobny przebieg miały sesje na giełdach europejskich. Londyński wskaźnik FT-SE 100 stracił 0,19%, podobnie jak francuski CAC-40. Frankfurcki DAX do godz. 18.00 stracił 0,31%. Wprawdzie wskaźniki zaczęły sesje od solidnych, ponad 1-proc. zwyżek, ale po słabym otwarciu giełd nowojorskich rozpoczęły się spadki. Wśród spółek uwagę zwracała ponowna przecena towarzystw ubezpieczeniowych, na czele z brytyjskim Aviva i holenderskim Aegonem. Wpływ na wyprzedaż walorów takich firma, jak PSA Peugeot-Citroen, Renault czy Volkswagen, miała wczorajsza wypowiedź dyrektora generalnego niemieckiego Daimler-Chryslera - Juergena Schremppa. Spółka wprawdzie podtrzymała prognozę wzrostu zysku operacyjnego w br., ale Schrempp ostrzegł, że jej realizacja będzie bardzo ciężka. Natomiast nadzieje na szybkie zakończenie wojny sprzyjały liniom lotniczym. Akcje Lufthansy po wtorkowym spadku, spowodowanym zapowiedzią słabych wyników, wczoraj odrabiały straty.