- Jeżeli w 2004 roku Polska gospodarka nie będzie rozwijała się w tempie 5%, nie rozwiążemy żadnych problemów, czyli długu publicznego, deficytu budżetowego i bezrobocia - powiedział wczoraj J. Hausner. Jego zdaniem, rząd musi znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd ten wzrost ma się wziąć. Na pewno nie przyczyni się do tego poluzowanie polityki monetarnej. - Jest już na to za późno. Gdyby Rada Polityki Pieniężnej kilkanaście miesięcy temu podjęła decyzję o skokowej obniżce stóp procentowych, moglibyśmy mieć nadzieję, że to pomoże. Teraz pole manewru jeżeli chodzi o obniżki stóp jest zbyt wąskie - mówi minister gospodarki.

W jego opinii, Polska nie może też liczyć na znaczny wzrost inwestycji zagranicznych, które obecnie wynoszą ok. 6,5 mld USD rocznie. Nie powinniśmy też spodziewać się, że eksport pociągnie naszą gospodarkę, zwłaszcza że obecne osłabienie złotego jest chwilowe. Można natomiast mieć nadzieję na zwiększenie aktywności kredytowej banków, co może skutkować pobudzeniem inwestycji. - Obecnie prowadzimy rozmowy z przedstawicielami Związku Banków Polskich na temat ułatwień w dostępie do kapitału. Wyniki tych rozmów są bardzo obiecujące - stwierdził J. Hausner.

Impulsem, który może rozruszać gospodarkę, jest, w opinii szefa resortu gospodarki, także popyt konsumpcyjny. Nie jest jednak możliwe jego zwiększenie, jeżeli zmniejszać się będą dochody najuboższych warstw społeczeństwa. J. Hausner nie zgadza się na odstąpienie od rewaloryzacji rent i emerytur. Postuluje także obniżenie podatków. - Stawkę podatku CIT trzeba obniżyć do poziomu co najmniej 19%. Natomiast w przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych proponuje zwiększenie kwoty wolnej od podatku - mówi. Takie rozwiązanie może jednak grozić zachwianiem równowagi makroekonomicznej. J. Hausner proponuje, aby w 2004 i 2005 roku zamrozić płace budżetówki oraz podwyżki rent i emerytur, a także wprowadzić rzeczywistą reformę finansów publicznych. Szef resortu gospodarki stwierdził, że program zawierający wymienione wyżej postulaty uda się szybko sformułować i ma on szansę na akceptację w centralach związków zawodowych. Prawdopodobnie również zostałby on zaakceptowany przez obecny parlament.