Taki model funkcjonuje w wielu krajach europejskich. Przykładem jest grupa ING i Nationale-Nederlanden czy włoskie Generali. Pomysł połączenia sił największego polskiego banku detalicznego z największym towarzystwem ubezpieczeniowym podoba się szefowi PZU Zdzisławowi Montkiewiczowi. Jego zdaniem, każde państwo powinno rozwijać silne grupy finansowe. Przyszłe PZU - PKO BP mogłoby aktywniej stymulować polską gospodarkę.
- Wariant, w którym PZU stanie się akcjonariuszem, w PKO BP jest możliwy. Jednak związek banku z ubezpieczycielem ma sens, jeśli za powiązaniami kapitałowymi idzie także współpraca biznesowa - powiedział A. Podsiadło. Dodał, że równie prawdopodobne jest także współdziałanie banku z innym ubezpieczycielem.
Na pytanie PARKIETU, czy PKO BP może zastąpić w akcjonariacie PZU konsorcjum Eureko-Millennium, posiadające 30% akcji ubezpieczyciela, A. Podsiadło odpowiedział, że bank nie podejmował w tej sprawie żadnych kroków. - Nie rozmawialiśmy z tymi inwestorami. To nie nasza rola - dodał.
Prezes odparł też zarzuty, że związek największego banku detalicznego w Polsce z największą na naszym rynku grupą ubezpieczeniową jest próbą stworzenia silnej struktury monopolistycznej. - Musimy zacząć myśleć innymi kategoriami. Za rok Polska będzie w Unii Europejskiej. Wówczas grupa PKO BP- -PZU byłaby mikrusem na rynku w porównaniu z zachodnimi koncernami. Dlatego traktowanie takiego związku jako próby budowania monopolu jest nieporozumieniem - wyjaśnił prezes.
Prezes A. Podsiadło powiedział, że na przełomie tego i przyszłego roku PKO BP może zadebiutować na giełdzie. - Termin ten nadal jest realny. Obecnie trwa procedura wyboru przez Ministerstwo Skarbu doradcy prywatyzacyjnego. Termin składania ofert mija 18 kwietnia - dodał. Zgodnie z dotychczasowymi deklaracjami poprzednich szefów resortu skarbu, w pierwszym etapie prywatyzacji na rynek ma trafić pakiet do 30% akcji. Kolejne 15% walorów zostanie przekazane pracownikom spółki.