W najbliższym tygodniu ceny na Rynku Dnia Następnego (RDN) powinny drastycznie spaść. Prognozy meteorologiczne przewidują wzrost temperatur do plus 15 stopni w ciągu dnia. W porównaniu z temperaturami w ostatnich kilku dniach to prawdziwy przełom. Czy kwiecień ma jeszcze szanse zostać najtańszym miesiącem w tym roku? Przed nami święta i początek długiego majowego weekendu, który niektórzy zaczną już w kwietniu, dlatego cena poniżej 109,52 zł (średnia cena na giełdzie w marcu) wydaje się możliwa do osiągnięcia.

Ceny energii elektrycznej kupowanej na sobotę wzrosły o 2,52 zł, do 111,98 zł. W związku z tym ceny na niedzielę na rynku pozagiełdowym także wzrosły w porównaniu z poprzednim tygodniem. Trochę to dziwne, zważywszy nadchodzący wzrost temperatur.

W poniedziałek kupująca część uczestników rynku może przyjąć postawę wyczekującą. Sprzedawcy oferują energię w cenach niewiele odbiegających od piątkowych cen na TGE, a kupujący liczą na skokowy spadek cen na w związku ze spadkiem zapotrzebowania odbiorców końcowych i nie dokonują większych zakupów, licząc na niskie ceny na giełdzie. Taka sytuacja może ograniczyć spadek cen na TGE w pierwszych dwóch dniach przyszłego tygodnia.

Dodatkowym argumentem za takim scenariuszem jest powolne dostosowywanie przez spółki dystrybucyjne swoich pozycji do obecnych realiów. Spółki dystrybucyjne określają swoje pozycje na następne dni bazując na danych historycznych, co przy braku pomiarów on-line zapotrzebowania (tak to niestety wygląda w wielu spółkach) daje de facto dwa dni opóźnienia.