Misje międzynarodowych instytucji finansowych mają dojść do skutku po uchwaleniu przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji o odbudowie Iraku. W zamian za to ustępstwo strona amerykańska uzyskała zgodę na rozpoczęcie rozmów na temat redukcji lub umorzenia zadłużenia zagranicznego Iraku, szacowanego obecnie na 60-100 mld USD. To spory sukces Białego Domu, zważywszy że największymi wierzycielami Bagdadu są dziś Niemcy, Francja i Rosja - kraje, które opowiadały się przeciwko zbrojnej interwencji w Iraku.
Podczas spotkań w Waszyngtonie nie rozmawiano jednak o dokładnych sumach pomocy, jaką kraje rozwinięte mogłyby przeznaczyć na odbudowę. Potrzeby Iraku szacowane są na 20 mld USD w tym roku, a w skali dekady nawet na 600 mld USD. Wiele krajów zapewniło, że dysponuje środkami na ewentualne inwestycje, unikano jednak podawania dokładnych liczb. Według sekretarza skarbu USA Johna Snowa, pomoc do Iraku zacznie płynąć tak szybko, jak tylko wojska sojusznicze zapewnią bezpieczeństwo w tym kraju.
Bank Światowy wciąż uważa, że możliwy do osiągnięcia będzie postawiony cztery lata temu cel, zmniejszenia do 2015 r. o połowę liczby mieszkańców globu żyjących w ubóstwie. Do tego jednak będą potrzebne znaczące inwestycje w oświatę i służbę zdrowia w krajach trzeciego świata, a także zwiększenie pomocy finansowej i zniesienie barier celnych.
Podczas wiosennego szczytu szefów resortów finansów oraz banków centralnych nie szczędzono słów krytyki wobec najbogatszych krajów świata. Nick Stern, główny ekonomista Banku Światowego, nie zostawił suchej nitki na stosowanym przez rozwinięte państwa systemie barier celnych. To właśnie ten system pozbawia kraje rozwijające się szans eksportowania produktów rolnych do bogatszych krajów, pogłębiając zjawisko strukturalnego ubóstwa. Jego zdaniem, kolejna runda rozmów o liberalizacji globalnego handlu może rozbić się właśnie o rolnicze subsydia.
Stosunkowo mało miejsca poświęcono tym razem w Waszyngtonie kłopotom największych gospodarek świata, które znalazły się w stagnacji. Podczas obrad zwracano uwagę na konieczność prowadzenia bardziej skoordynowanej polityki monetarnej przez kraje rozwinięte.