Reklama

Gudzowaty myśli o Bliskim Wschodzie

Z Aleksandrem Gudzowatym, prezesem Bartimpeksu, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 16.04.2003 09:37

Jakie wyniki miał w zeszłym roku Bartimpex?

Sporo słabsze niż w poprzednim roku. Spadł zarówno wynik netto, jak i przychody ze sprzedaży.

Jak się prowadzi interesy z Rosjanami?

To atrakcyjny partner, choć bardzo trudny. Ostatnio weszliśmy w spór z Rosjanami. Nasze roszczenia finansowe wynoszą minimum 45 mln dolarów.

Na jakiej podstawie?

Reklama
Reklama

Zignorowali zapisy w porozumieniu, na podstawie których mieli obowiązek zakupu polskich towarów w zamian za obowiązek Bartimpeksu, który miał kupować od nich gaz o takiej samej wartości. Nasi partnerzy nie mogli się porozumieć z władzami Moskwy, która miała otrzymać polską żywność. Nas to jednak nie interesuje - to ich wewnętrzna sprawa. Umowa jest umową.

Co Pan w tej sytuacji zrobi?

Albo sami podamy ich do sądu, albo potrącimy tę należność i poczekamy, aż oni nas pozwą. Wolałbym uniknąć rozwiązań konfliktowych, ale trudno...

Bartimpex jest właścicielem Banku Współpracy Europejskiej. Co chce Pan z nim zrobić?

Chcemy podnieść kapitał tego banku, szukamy partnera. Najchętniej polskiego. Na szczęście mamy swoją niszę rynkową - obsługa handlu zagranicznego dla małych i średnich przedsiębiorstw. Szukamy też innych produktów. I widzę już światełko w tunelu. Może to będzie finansowanie służby zdrowia.

Jak się rozwija należące do Bartimpeksu towarzystwo ubezpieczeniowe Cigna Stu?

Reklama
Reklama

Świetnie. Cigna Stu to firma, która startowała od zera. Co prawda ciągle jest jeszcze na średnim, z tendencją wzrostu, poziomie, ale tak podobno jest zawsze i trzeba być bardzo cierpliwym. W każdym razie firma rozwija się dynamicznie. Mamy wyjątkowo sprawny zarząd tej firmy.

Jaka jest obecnie kondycja Gas Tradingu, w której Bartimpex ma 36% udziałów?

To jest wielka niewiadoma. Złożyłem wniosek o upadłość Gas Tradingu. W tym momencie nastąpiła, o dziwo, konsternacja. PGNiG wyraźnie nie chce upadłości Gas Tradingu. Wystąpiło do Ministerstwa Skarbu w tej sprawie. MSP jednak nie odpowiada. Postawa Rosjan natomiast nie uległa zmianie. Dla mnie obecna sytuacja nie jest komfortowa. Ja lubię rozwiązania najprostsze. Mam nadzieję, że wkrótce coś się w tej sprawie ruszy.

A co z kolejną firma z grupy kapitałowej Bartimpeksu - Polgas Telekom?

To jest przedsiębiorstwo sławne z kampanii prasowej. Spotykaliśmy się nawet z zarzutami o zagrażanie interesom państwa. Chodziło po prostu o to, żeby kabel światłowodowy przeciągnąć wzdłuż sieci gazociągów. Dzisiaj już widać, że była to gra konkurencji. Przedsiębiorstwo czeka na rozwiązanie konfliktu między akcjonariuszami.

Bartimpex próbował robić interesy w Stanach Zjednoczonych. Czy kontynuuje Pan podjęte działania na amerykańskim rynku?

Reklama
Reklama

Jak najbardziej. Liczymy na offset. Stawiamy na polski eksport do USA. Jest to, według mnie, priorytetowa dziedzina, którą polski rząd powinien się w tej chwili zająć. W kraju można rozwinąć produkcję prawie wszystkiego. Jest tylko kwestia - gdzie to sprzedać.

A co chciałby Pan sprzedawać w USA?

Utworzyliśmy konsorcjum 75 polskich firm produkcyjnych. Jeżeli wejdziemy do offsetu, to rozpoczniemy poważne negocjacje. To gigantyczny rynek, na którym Polska nie istnieje.

Czy są to duże przedsiębiorstwa?

Nie, i to jest ich zaletą. Zatrudniają łącznie 50 tysięcy osób. Działają w przeróżnych sektorach. Nie jest to klasyczne mydło i powidło, bo zgrupowaliśmy przedsiębiorstwa operujące w przemyśle precyzyjnym, lekkim i np. stalowym.

Reklama
Reklama

Proszę zauważyć, że Polska nie jest liczącym się eksporterem, jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone. Jestem głęboko przekonany, że im bliżej jesteśmy Unii Europejskiej, tym bardziej potrzebujemy USA. Musimy mieć wariant awaryjny. Społeczny, gospodarczy, polityczny, każdy. Ameryka jest tradycyjnie związana z Polską. Mamy się tam czego uczyć.

W zeszłym roku zainteresował się Pan tematem biopaliw. Bartimpex kupił kilka firm spirytusowych, które miały zarabiać na produkcji tzw. ekokomponentów. Tymczasem ustawa nie wesŻałuję tych inwestycji. Wydałem na ten cel łącznie 130 mln zł. Rynek osób zajmujących się produkcją ekoskładników zrobił się bardzo ciasny. Powstało wiele firm, które chcą się tym zajmować. Będzie wielka konkurencja między polskimi spółkami, a jak wejdziemy do Unii Europejskiej - to również z zachodnimi, których koszty produkcji są dwukrotnie tańsze.

Ustawa o biopaliwach wejdzie w życie, tylko trochę w innej formie. Może 130 mln zł to nie są zmarnowane pieniądze?

Może nie, ale w innych dziedzinach przyniosłyby więcej korzyści. Poza tym dużo czasu straciliśmy z powodu przekomarzania się polityków. Tak naprawdę, po prostu trafiliśmy na monopolistyczną pozycję Orlenu, który dyktuje wszystkim warunki.

Czy weto prezydenta wobec ustawy o biopaliwach i ekokomponentach do ich produkcji uważa Pan za błąd?

Reklama
Reklama

Żaden argument prezydenta mnie nie przekonał.

Nie sądzi Pan, że klienci powinni mieć wybór dystrybutora z biopaliwem i bez?

Jeżeli paliwo spełnia wszystkie jakościowe parametry europejskiej i polskiej normy, to nie ma potrzeby odrębnego oznaczania takiego paliwa. Wprowadziłoby to tylko zamęt. Dotyczy to np. 4-proc. udziału bioetanolu w benzynie. Jeżeli jednak - tak jak np. w Niemczech - stosuje się paliwo z kilkudziesięcioprocentowym udziałem estrów roślinnych, to wtedy można wprowadzić odrębne dystrybutory. Jest to bowiem jakościowo inny rodzaj paliwa.

Jaki powinien być udział ekokomponentów w paliwie?

Nie jestem inżynierem. Nie wiem. Europejska norma paliwowa, która jest przecież wynikiem wieloletnich badań w światowych koncernach paliwowych, dopuszcza do 5% bioetanolu w benzynie oraz nie limituje udziału estrów roślinnych. Z kolei europejska karta paliwowa - certyfikat, który posiada większość produkowanych obecnie w Europie samochodów, dopuszcza stosowanie 10% bioetanolu w benzynie bez szkody dla silnika. W USA np. kierowcy jeżdżą na paliwie z 12-proc. dodatkiem spirytusu, a w Brazylii sporo samochodów jeździ nawet na czystym biopaliwie pochodzenia roślinnego. Myślę, że walka polityków spowodowała, że wiele osób przeliczyło się na biopaliwach.

Reklama
Reklama

My chcemy tylko sprzedawać produkcję naszych fabryk. Na razie sprzedajemy sporo poniżej kosztów produkcji. Gwałtownie szukamy innych możliwości produkcyjnych oraz oczywiście oszczędności.

Sytuacja na rynku biopaliw będzie jeszcze inna w przypadku, gdyby doszło do połączenia PKN Orlen z Rafinerią Gdańską. Czy jest Pan zwolennikiem tej fuzji?

Myślę, że byłoby to bardzo złe rozwiązanie. Monopol zawsze był zły. Nieważne, czy PKN Orlen później połączy się z OMV, czy z MOL. To i tak będzie jeden wielki Orlen. W takim przypadku konsumenci nie będą mieli szansy walczyć o cokolwiek, bo będą się musieli dostosować do Orlenu.

Fuzja obu firm oznaczałaby też wstrzymanie różnych inicjatyw. Rafinerią Gdańsk kieruje teraz profesjonalista, który był w kierownictwie szwajcarskiego ABB. Ma doświadczenie w zarządzaniu dużą firmą i widać już pozytywne efekty jego pracy.

Na czym oprze Pan swoją firmę?

Eksport do USA, działalność inwestycyjno-budowlana. Nawiązałem kontakty z dużymi firmami w Arabii Saudyjskiej. Szykujemy grupę polskich przedsiębiorstw, które będą tam wykonywały zlecenia. Na razie przeszkodziła nam w realizacji tego projektu wojna. Lada moment wznowimy jednak rozmowy w tej sprawie. W dalszym ciągu liczymy też na biopaliwa. Mamy też projekt rozwoju nowych technologii.

Ma Pan na myśli nowe technologie w zakresie np. informatyzacji.

Nie. Takie projekty nie są dla mojego pokolenia. Jestem przeciwnikiem dominacji komputeryzacji - jestem tylko jej kibicem.

Jakie więc technologie mają być motorem rozwoju Bartimpeksu?

Wielka chemia. Precyzyjna mechanika. Chciałbym wykorzystać firmy, które chcemy zaangażować do naszego offsetowego projektu. Nie mamy potrzeby gwałtownego rozwoju. Założyliśmy stałe tempo wzrostu.

Jak się robi interesy w Polsce?

Ciężko, brak środków i stabilizacji, jeżeli choSkąd się bierze ten brak życzliwości?

Nie wiem. Muszę ciągle udowadniać, że prowadzę uczciwie interesy. Mało kto wie, że nigdy nie skorzystałem z żadnej ulgi podatkowej. Nie mam ani jednej spółki zarejestrowanej za granicą. Wszystkie, bardzo wysokie podatki płacę w Polsce. Teoretycznie więc powinienem otrzymywać pomoc w prowadzeniu firmy, a niestety, było zupełnie odwrotnie.

Dlaczego więc nie korzysta Pan z furtki, z której korzystają inni biznesmeni? Właśnie z zarejestrowania firmy w rajach podatkowych?

Dla mnie jest bardzo ważna czytelność biznesu. Jeżeli się rejestruje spółki za granicą, to ta przejrzystość jest coraz bardziej mętna. Nawet nie wchodzę w układy z takimi firmami. Jedna z bardzo znanych firm zagranicznych próbowała mnie namówić na prywatyzację niezwykle znanej jednostki w Polsce. W tym celu proponowała utworzenie spółki w Holandii. Musiałem odmówić.

W Polsce wiele fortun powstało dzięki przywilejom płynącym ze statusu zakładu pracy chronionej. Korzystał Pan z tych przepisów?

Nigdy. Tak naprawdę być może fakt, że nie korzystałem np. właśnie z ulg podatkowych czy innych korzystnych uregulowań, świadczy o braku profesjonalizmu. Bartimpex, mimo możliwości stosowania atrakcyjnych struktur podatkowych, zapłacił w ostatnich latach 640 mln zł podatku do budżetu państwa. Za dwadzieścia lat może się to okazać głupim posunięciem. Jednak w okresie transformacji polskiej gospodarki, w okresie ogólnej nieżyczliwości, różnych ingerencji politycznych jest rozsądne. Bartimpex pracował do tej pory głównie w gazie, a to raziło wiele osób. Kolejne rządy starały się nam maksymalnie uprzykrzyć życie. Dlatego unikaliśmy wielu rzeczy, często dla nas korzystnych. Ale w zamian mamy komfort spokoju. Gdyby nie to założenie, Bartimpex pewnie by nie przetrwał. Nie udałoby się oprzeć tzw. negatywnemu lobbingowi.

Czy obecnie w dalszym ciągu spotyka się Pan z negatywnym lobbingiem?

Obserwuję już jego zmniejszenie. Może po prostu temat Bartimpeksu już się znudził.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama