My chcemy tylko sprzedawać produkcję naszych fabryk. Na razie sprzedajemy sporo poniżej kosztów produkcji. Gwałtownie szukamy innych możliwości produkcyjnych oraz oczywiście oszczędności.
Sytuacja na rynku biopaliw będzie jeszcze inna w przypadku, gdyby doszło do połączenia PKN Orlen z Rafinerią Gdańską. Czy jest Pan zwolennikiem tej fuzji?
Myślę, że byłoby to bardzo złe rozwiązanie. Monopol zawsze był zły. Nieważne, czy PKN Orlen później połączy się z OMV, czy z MOL. To i tak będzie jeden wielki Orlen. W takim przypadku konsumenci nie będą mieli szansy walczyć o cokolwiek, bo będą się musieli dostosować do Orlenu.
Fuzja obu firm oznaczałaby też wstrzymanie różnych inicjatyw. Rafinerią Gdańsk kieruje teraz profesjonalista, który był w kierownictwie szwajcarskiego ABB. Ma doświadczenie w zarządzaniu dużą firmą i widać już pozytywne efekty jego pracy.
Na czym oprze Pan swoją firmę?
Eksport do USA, działalność inwestycyjno-budowlana. Nawiązałem kontakty z dużymi firmami w Arabii Saudyjskiej. Szykujemy grupę polskich przedsiębiorstw, które będą tam wykonywały zlecenia. Na razie przeszkodziła nam w realizacji tego projektu wojna. Lada moment wznowimy jednak rozmowy w tej sprawie. W dalszym ciągu liczymy też na biopaliwa. Mamy też projekt rozwoju nowych technologii.
Ma Pan na myśli nowe technologie w zakresie np. informatyzacji.
Nie. Takie projekty nie są dla mojego pokolenia. Jestem przeciwnikiem dominacji komputeryzacji - jestem tylko jej kibicem.
Jakie więc technologie mają być motorem rozwoju Bartimpeksu?
Wielka chemia. Precyzyjna mechanika. Chciałbym wykorzystać firmy, które chcemy zaangażować do naszego offsetowego projektu. Nie mamy potrzeby gwałtownego rozwoju. Założyliśmy stałe tempo wzrostu.
Jak się robi interesy w Polsce?
Ciężko, brak środków i stabilizacji, jeżeli choSkąd się bierze ten brak życzliwości?
Nie wiem. Muszę ciągle udowadniać, że prowadzę uczciwie interesy. Mało kto wie, że nigdy nie skorzystałem z żadnej ulgi podatkowej. Nie mam ani jednej spółki zarejestrowanej za granicą. Wszystkie, bardzo wysokie podatki płacę w Polsce. Teoretycznie więc powinienem otrzymywać pomoc w prowadzeniu firmy, a niestety, było zupełnie odwrotnie.
Dlaczego więc nie korzysta Pan z furtki, z której korzystają inni biznesmeni? Właśnie z zarejestrowania firmy w rajach podatkowych?
Dla mnie jest bardzo ważna czytelność biznesu. Jeżeli się rejestruje spółki za granicą, to ta przejrzystość jest coraz bardziej mętna. Nawet nie wchodzę w układy z takimi firmami. Jedna z bardzo znanych firm zagranicznych próbowała mnie namówić na prywatyzację niezwykle znanej jednostki w Polsce. W tym celu proponowała utworzenie spółki w Holandii. Musiałem odmówić.
W Polsce wiele fortun powstało dzięki przywilejom płynącym ze statusu zakładu pracy chronionej. Korzystał Pan z tych przepisów?
Nigdy. Tak naprawdę być może fakt, że nie korzystałem np. właśnie z ulg podatkowych czy innych korzystnych uregulowań, świadczy o braku profesjonalizmu. Bartimpex, mimo możliwości stosowania atrakcyjnych struktur podatkowych, zapłacił w ostatnich latach 640 mln zł podatku do budżetu państwa. Za dwadzieścia lat może się to okazać głupim posunięciem. Jednak w okresie transformacji polskiej gospodarki, w okresie ogólnej nieżyczliwości, różnych ingerencji politycznych jest rozsądne. Bartimpex pracował do tej pory głównie w gazie, a to raziło wiele osób. Kolejne rządy starały się nam maksymalnie uprzykrzyć życie. Dlatego unikaliśmy wielu rzeczy, często dla nas korzystnych. Ale w zamian mamy komfort spokoju. Gdyby nie to założenie, Bartimpex pewnie by nie przetrwał. Nie udałoby się oprzeć tzw. negatywnemu lobbingowi.
Czy obecnie w dalszym ciągu spotyka się Pan z negatywnym lobbingiem?
Obserwuję już jego zmniejszenie. Może po prostu temat Bartimpeksu już się znudził.
Dziękuję za rozmowę.