Wtorkowa sesja, po początkowej korekcie, przyniosła kontynuację przeceny na rynku kontraktów terminowych na WIG20. Pomimo dość dobrej sytuacji na giełdach Eurolandu GPW nadal skutecznie opiera się wzrostom.
Otwarcie notowań wypadło nieco powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Ceny kontraktów nie były jednak w stanie poradzić sobie ze spadkową linią trendu, poprowadzoną przez szczyty od 9 kwietnia oraz z pierwszym oporem w okolicach 1150 pkt. Przez większą część sesji ceny oscylowały w okolicach 1140 pkt, aby przez ostatnie dwie godziny notowań ruszyć gwałtownie w dół.
Krótkoterminowy opór znajduje się w okolicach 1145 pkt, natomiast wsparcie stanowi wzrostowa linia trendu znajdująca się obecnie na poziomie 1115 pkt. Jej pokonanie może doprowadzić do testu 1100 pkt. W krótkim terminie popyt powinien się skoncentrować właśnie na obronie tych poziomów.
W średnim terminie sytuacja wygląda dość niejednoznacznie. Z jednej strony rynek 7 kwietnia przełamał linię szyi kilkumiesięcznej formacji odwróconej głowy z ramionami (dokonał tego przy znacznych obrotach), z drugiej zaś, dokładnie w dniu wybicia ustanowił szczyt, od którego nastąpiła znaczna przecena. Podobne formacje (odwróconej głowy z ramionami) powstały również na indeksach europejskich, m. in. DAX i CAC-40 i na razie nic nie wskazuje na to, aby na tamtych parkietach miało dojść do ich załamania. Niestety na GPW ruch powrotny (jeśli oczywiście mamy z takim do czynienia) przybrał znaczne rozmiary i stanowi spore zagrożenie dla istnienia całej formacji. W obecnej sytuacji właściwie tylko brak dywergencji ostrzegających przed zakończeniem wzrostów przemawia na korzyść byków.