Produkująca rury firma tnie koszty od dawna, ale dalsze oszczędności są konieczne. Sytuacja Ferrum jest wciąż zła (zeszłoroczna strata sięgnęła ponad 26 mln zł, a sprzedaż spadła ze 144,6 mln zł do 94 mln zł). Spółka od wielu miesięcy ma kłopoty z płynnością. Początek tego roku nie był dla niej pod tym względem korzystny. - Sytuacja na rynku blach jest skomplikowana. Na początku roku okazało się, że podaż jest niewystarczająca i ceny bardzo mocno wzrosły - tłumaczy prezes Henryk Pfeifer. Wzrost cen oznacza wyższe koszty dla huty. To nie sprzyja poprawie płynności.
Przeprowadzenie zwolnień grupowych ma obniżyć koszty. Wypowiedzenia ogłoszono na początku miesiąca. W czerwcu większość objętych nimi pracowników (12% zatrudnionych z 466 obecnie pracujących) odejdzie z firmy.
Druga sprawa - zbyt wysokie zadłużenie - wciąż czeka na załatwienie. Wprawdzie największy kredytodawca (i akcjonariusz) - ING BSK - zgodził się na zaliczenie do układu części swoich wierzytelności (na kwotę 11,6 mln zł, z czego 5,5 mln zł do umorzenia), ale pozostają jeszcze roszczenia dwóch innych dużych wierzycieli: BOŚ i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z Katowic. Rozmowy trwają. W powodzenie negocjacji wierzy na pewno część akcjonariuszy. Niektórzy, jak Zbigniew Engel (razem z żoną ma już ponad 11% kapitału), zapowiedzieli, że mogą powiększyć zaangażowanie.