MF oferowało wczoraj pięciolatki o wartości 3 mld zł. Popyt prawie czterokrotnie przewyższył podaż i wyniósł 11,4 mld zł. Średnia rentowność, 5,218%, była rekordowo niska. Na poprzedniej aukcji, w marcu, resortowi nie udało się sprzedać całej oferty o wartości 2,4 mld zł (dochodowość wyniosła wtedy 5,54%).
W opinii Macieja Nowakowskiego, szefa dealerów obligacji w BPH BPK, papiery kupowali głównie krajowi inwestorzy. - Część banków zaoferowała zbyt niskie ceny i nie załapała się na obligacje - powiedział Reutersowi. - Wywołało to falę zakupów na rynku wtórnym - dodał. Rentowność pięciolatek spadła z 5,2% przed aukcją do 5,14% pod koniec dnia. - Popyt jest nieprawdopodobny. Ceny naszych papierów będą nadal rosły - twierdzi Zbigniew Chmielewski, szef departamentu skarbu w ING BSK.
Wygląda na to, że resort finansów jest zadowolony z wyników przetargu. Dziś chce bowiem zorganizować przetarg uzupełniający, na którym zaoferuje obligacje o wartości 600 mln zł. Mogą być one kupowane tylko po średniej cenie ze środowej aukcji.
W marcu MF też zorganizowało przetarg uzupełniający pięciolatek, oferując papiery o wartości 400 mln zł. Nie otrzymało jednak ani jednej oferty, bo na rynku te same obligacje można było kupić taniej.