Rzadko piszemy w tej rubryce o paladzie, ale spadek ceny tego metalu do poziomu najniższego od sześciu lat odzwierciedla ogólną koniunkturę gospodarczą na świecie oraz tyczące jej prognozy. Producenci samochodów używają paladu do urządzeń zmniejszających zanieczyszczenie środowiska. Uczestnicy rynku surowcowego doszli do wniosku, że po marcowym spadku sprzedaży samochodów w USA o 0,4%, a w całym I kw. o 3,2%, nie ma co liczyć na szybkie ożywienie w branży motoryzacyjnej. Dlatego zmniejsza się popyt na palad, a jego produkcja wciąż rośnie, ponieważ ruda wydobywana w południowoafrykańskich kopalniach okazała się bogatsza w ten metal niż zakładano. Cena paladu od początku roku spadła już o jedna trzecią. Wczoraj w Londynie za uncję z natychmiastową dostawą płacono 160,5 USD.

Na londyńskiej giełdzie paliwowej cena ropy naftowej lekko wzrosła. Po południu baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w czerwcu kosztowała 25,37 USD, a więc o 17 centów więcej niż na wtorkowym zamknięciu. Uczestnicy rynku czekają na decyzje konferencji OPEC, która w przyszłym tygodniu prawdopodobnie obniży limity wydobycia wobec nadpodaży tego surowca. A mniejsza produkcja zapowiada utrzymanie ceny ropy przynajmniej na obecnym poziomie.

Cena złota też właściwie nie zmieniła się i po południu na londyńskiej giełdzie jego uncja była notowana po 323,75 USD. Za tanieniem złota przemawiał wczoraj wzrost kursów akcji i umocnienie się dolara, a za zwyżką jego ceny wciąż utrzymująca się niepewność co do przyszłości światowej gospodarki.

Tona miedzi kosztowała po południu w Londynie 1627 USD wobec 1628 USD na wtorkowym zamknięciu.