Informację tę potwierdził wczoraj Zdzisław Montkiewicz, prezes PZU. - Podjęliśmy już kroki przygotowawcze. Będziemy to robili, kiedy już będziemy mieli taką możliwość - odpowiedział na pytanie PARKIETU. Przyznał, że pod uwagę, jako jeden z obszarów przyszłej ekspansji PZU, brany jest m.in. rynek niemiecki. Sprzedaż ubezpieczeń na zagranicznych rynkach jest jednym z elementów nowej 5-letniej strategii, przygotowanej przez kierowany przez Montkiewicza zarząd. W niedługim czasie ma być ona przedstawiona radzie nadzorczej, na razie szef PZU odmówił podania jej szczegółów.

Według naszych informacji spółka zamierza zaoferować na zagranicznych rynkach ubezpieczenia komunikacyjne. Wszystko wskazuje na to, że PZU zamierza sprzedawać produkty poprzez swoje oddziały otwierane w krajach należących do UE. Umożliwia to tzw. zasada jednolitej licencji, w myśl której jeśli dana firma posiada już zezwolenie wydane przez organ nadzoru swojego kraju, nie musi ubiegać się o nie, jeśli chce sprzedawać swoje produkty w innych krajach członkowskich.

Wiele wskazuje na to, że PZU może się przeliczyć. Dlaczego? Powodem są przepisy, które znalazły się w ustawie o działalności ubezpieczeniowej. Według nich, prezes zakładu ubezpieczeń musi biegle posługiwać się językiem polskim. Musi również mieć 2--letnie doświadczenie w zarządzie zakładu ubezpieczeń i ponad 5--letnie doświadczenie w instytucji finansowej. Wiceminister finansów Andrzej Sopoćko przyznał ostatnio, że Unia Europejska zagroziła, że jeśli przepisy wejdą w życie, to w ramach retorsji polskie firmy ubezpieczeniowe zostaną pozbawione prawa sprzedaży swoich produktów na jednolitym unijnym rynku. Stracić może więc PZU.