- Z punktu widzenia przemysłu korzyści, jakie płyną z rozszerzenia Unii Europejskiej, już teraz przewyższają koszty, jakie się z tym wiążą - twierdzi Michael Rogowski, prezes Bundesverband der Deutschen Industrie. - Korzyści z integracji z krajami kandydackimi w dużej mierze już wystąpiły, nie trzeba czekać na samo rozszerzenie - dodaje natomiast Barbara Bötcher, analityk z Deutscher Bank Research.
Oznacza to, że w momencie przystąpienia nowych członków do Unii Europejskiej najprawdopodobniej nie będziemy mieli do czynienia z nagłym i znaczącym impulsem dla gospodarek zarówno krajów przystępujących, jak i dotychczasowych członków. Podkreśla się jednak, że nowi członkowie prawdopodobnie bardziej skorzystają. - Może to brzmieć trochę komicznie, ale duża część pozytywnego wpływu rozszerzenia na koniunkturę jest już za nami - powiedział niemieckiej gazecie Rüdiger Pohl, prezes Institut für Wirtschaftsforschung w Halle. Specjaliści uważają, że wciąż pozostaje dużo miejsca na wyciągnięcie korzyści z 450-milionowego rynku, który powstanie w 2004 r.
Za przykład tego, że efekty integracji są już widoczne, może służyć wymiana handlowa między Niemcami a krajami kandydującymi do Unii. Podczas gdy eksport największej gospodarki Europy wzrósł w 2002 r. o 1,6%, jego wielkość do krajów dziesiątki powiększyła się aż o 7,6%. W ub.r. znaczącemu zwiększeniu uległa także łączna wartość inwestycji bezpośrednich członków Unii w krajach kandydackich. Podczas gdy w 2001 r. inwestycje tego typu płynące z Niemiec wyniosły 3,7 mld euro, w 2002 r. było to już 7 mld euro. Znacząca większość tej sumy (4,3 mld euro) trafiła do Czech, w których wzrost był największy, bo ponadośmiokrotny. W Polsce nastąpił spadek wobec ubiegłego roku, z 1,4 mld euro do 740 mln euro.