- Nie ma się co martwić, nic zatrważającego się nie dzieje - ocenia wyniki sprzedaży Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities. Jej zdaniem, gorsze dane to efekt przesunięcia zakupów świątecznych. - W 2002 r. Wielkanoc wypadała na przełomie marca i kwietnia. Dlatego zakupy skoncentrowały się w marcu. W tym roku więcej kupowaliśmy w kwietniu. Dlatego wyniki za ten miesiąc powinny być dużo lepsze - twierdzi I. Pugacewicz-Kowalska. - Poza tym, dane dotyczące sprzedaży podlegają dużym wahaniom z miesiąca na miesiąc - dodaje.

W ocenie ekonomistów dobrą informacją jest zwiększenie zakupów samochodów (wzrost rok do roku o 6,7%). Nadal dosyć silnie spada natomiast sprzedaż mebli i sprzętu gospodarstwa domowego (minus 9,2%).

W opinii Marka Zubera, głównego ekonomisty TMS, należy oczekiwać bardzo dobrych danych o eksporcie za marzec. NBP opublikuje je w przyszłym tygodniu. - Skoro produkcja wzrosła w zeszłym miesiącu rok do roku o prawie 6%, a jednocześnie sprzedaż zmalała, to znaczy, że musiał się znacząco zwiększyć eksport - wyjaśnia M. Zuber. Jego zdaniem, na razie nie ma zagrożenia popytu wewnętrznego. - Wskazują na to inne dane, np. wzrost kredytów zaciąganych przez gospodarstwa domowe - mówi ekonomista.

GUS opublikował też najnowsze dane o bezrobociu. W marcu zmniejszyło się ono do 18,7%, z 18,8% w lutym. Bez pracy było w ubiegłym miesiącu 3,32 mln osób wobec 3,34 w lutym. Ale w opinii ekonomistów, nie ma się jeszcze z czego cieszyć.

- Spadek jest minimalny - ocenia M. Zuber. - To zjawisko sezonowe, związane z rozpoczęciem prac w rolnictwie i budownictwie - dodaje I. Pugacewicz-Kowalska. Jej zdaniem, faktycznej poprawy sytuacji na rynku pracy można oczekiwać najwcześniej w drugiej połowie roku. Według M. Zubera, do tego konieczny jest wzrost gospodarczy powyżej 3%.