Zdaniem prezesa NIK Mirosława Sekuły, nie można powiedzieć, że sytuacja finansowa samorządów to duży problem dla finansów państwa. Ich zobowiązania to ok. 3,3% wartości długu publicznego. - Jednak to kondycja samorządów będzie czynnikiem decydującym jeśli chodzi o wchłanianie pieniędzy z Unii Europejskiej - powiedział prezes NIK Jego zdaniem, jeśli samorządy nie będą do tego gotowe, to może nam grozić, że wartość środków otrzymywanych z UE będzie mniejsza niż wpłaty Polski do unijnej kasy.

NIK wraz z bydgoską Regionalną Izbą Obrachunkową skontrolowała blisko 250 samorządów. - Niepokojące jest wyraźne tempo wzrostu tego zadłużenia. Jeśli, ono się utrzyma w następnych latach, to sytuacja będzie bardzo zła - ocenia wiceprezes izby Piotr Kownacki. Z danych zebranych przez izby wynika, że coraz więcej samorządów przekracza progi ostrożnościowe przewidziane w ustawie o finansach publicznych. Zgodnie z tymi przepisami, gminy muszą równoważyć swoje budżety, gdy wartość ich zobowiązań przekroczy 60% dochodów. W ciągu ostatnich lat liczba takich przypadków systematycznie rosła. Na koniec 1999 r. było ich 5, w 2000 r. 11, rok później 14. Do połowy ub.r., kiedy prowadzono kontrolę, NIK i RIO znalazły 6 gmin, gdzie długi przekraczały 60% dochodów.

Kontrolerom NIK i RIO nie podoba się także sposób zabezpieczania kredytów. Często banki dostają od samorządów prawo do dysponowania ich rachunkami. Jak mówi wiceprezes Kownacki, taka praktyka jest zrozumiała w przypadku komercyjnych pożyczek, ale dla gmin i powiatów jest bardzo niebezpieczna. - Stwarza ryzyko, że bank wejdzie na rachunek i uniemożliwi bieżącą działalność samorządu - mówi wiceprezes. Poza tym same kredyty nie zawsze są wydawane zgodnie z ich przeznaczeniem. - Na dodatek nie wszystkie zobowiązania są ujmowane w ewidencji, bo coraz częściej samorządy zadłużają się u swoich dostawców - ocenia P. Kownacki.