Reklama

Beiersdorf nie kupi Polleny Ewy

Z Heinzem-Jürgenem Stütingem, prezesem Beiersdorf-Lechia, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 29.04.2003 09:05

Jakie są plany rozwoju Beiersdorf Lechia na bieżący rok?

Chcemy przede wszystkim zwiększyć nasz udział rynkowy. Widzimy duży potencjał polskiego rynku, mimo niesprzyjającej sytuacji gospodarczej. Już ubiegły rok był trudny, a jednak udało się nam zwiększyć przychody ze sprzedaży aż o 10%. Po pierwszym kwartale tego roku widać, że utrzymuje się pozytywna tendencja wzrostu sprzedaży naszych produktów.

Jaka jest prognoza wzrostu sprzedaży na ten rok?

Zakładamy ok. 8-proc. wzrost. Poza tym mamy w dalszym ciągu możliwość zwiększenia naszych przychodów dzięki eksportowi. Na razie tego segmentu nie uwzględniamy, ale chcemy sprzedawać więcej do spółek zagranicznych z grupy Beiersdorf. Ma ona obecnie 19 fabryk na świecie, z czego 10 znajduje się w Europie. Każdy zakład specjalizuje się w produkcji wybranych kosmetyków, np. polski w produkcji kremów, balsamów i emulsji. Na razie produkty z polskiej fabryki wysyłamy do Rosji, na Węgry i do Czech. W przyszłości chcemy też sprzedawać wyprodukowane w Polsce towary do Europy Zachodniej, przede wszystkim do Wielkiej Brytanii.

Zysk netto Beiersdorf Lechia za zeszły rok wyniósł 33 mln zł. Rok wcześniej było to 20 mln zł. Czy dynamika wzrostu zysku netto utrzyma się również w 2003 r.?

Reklama
Reklama

Zakładamy dalszy wzrost wyniku netto, jednak trudno jeszcze ocenić jego dynamikę. Będzie ona zależała od bieżącej sytuacji gospodarczej kraju.

Jakie inwestycje przewiduje Pan w tym roku?

Zamierzamy przeznaczyć 22 mln złotych na budowę nowej siedziby w Poznaniu. Zakładam, że tylko w tym roku zdążymy wydać około 18 milionów złotych.

Czy chce Pan przejąć którąś z polskich spółek kosmetycznych?

Zdecydowanie nie przewidujemy żadnych akwizycji.

Dlaczego? Do sprzedania są np. udziały w łódzkiej Pollenie Ewie.

Reklama
Reklama

Ponieważ nie widzę żadnego ciekawego obiektu do przejęcia. Spółka, o której pani mówi, to przedsiębiorstwo przynoszące straty.

Czy planuje Pan wprowadzenie nowych linii produktów na polski rynek?

Tak, ale jeszcze nie w tym roku. Chodzi o linie NIVEA, których jeszcze nie ma na polskim rynku, czyli na przykład kosmetyka kolorowa albo stylizacja włosów.

Czy opłacało się niemieckiemu koncernowi Beiersdorf przejąć poznańską Lechię?

Oczywiście. Najcenniejsze były dla nas marki, które firma posiadała. Nasza inwestycja już zaczęła się zwracać.

Jakiego rzędu środki niemiecki koncern Beiersdorf zainwestował do tej pory w polską fabrykę?

Reklama
Reklama

Było to 346 mln zł od 1998 roku. Na tę kwotę składa się 70 mln zł podwyższenia kapitału spółki, dzięki któremu Beiersdorf-Lechia uzyskała od Beiersdorf AG potrzebne środki na budowę nowej fabryki.

Czy kwota ta zmieniła poznańską fabrykę?

Całkowicie. Obecny zakład w niczym nie przypomina już socjalistycznej Lechii, jaką kupiliśmy w połowie lat 90. Całkowite przychody ze sprzedaży za zeszły rok wyniosły ponad 450 mln zł, a przychody ze sprzedaży tylko kosmetyków NIVEA wyniosły 319 mln zł, czyli pięć razy więcej niż w momencie, gdy przejmowaliśmy fabrykę.

Na co przeznaczono najwięcej środków?

Przede wszystkim na nowy park maszynowy, technologie, marketing i promocję.

Reklama
Reklama

Czy Beiersdorf będzie jeszcze inwestował w polską fabrykę?

Obecnie nie mamy już wysokich potrzeb. Teraz stać nas na płacenie właścicielowi dywidendy.

Jak wygląda obecnie rynek kosmetyków w Polsce?

Jest to niezwykle trudny segment. Sytuacja wynika przede wszystkim ze spowolnienia tempa rozwoju gospodarczego. I nie dotyczy to wyłącznie polskiej gospodarki. Tak jest praktycznie na całym świecie. Nie nazwałbym jeszcze tego stanu recesją, ale, niestety, mamy do czynienia z wieloma jej symptomami.

Jak Pan ocenia klimat inwestycyjny w Polsce dla zagranicznych firm? Wiele z nich narzeka na współpracę np. z urzędami skarbowymi.

Reklama
Reklama

Ja nie narzekam. Wprost przeciwnie. Spotykam się z życzliwością i otwartym społeczeństwem. Nigdy nie mieliśmy problemów z przedstawicielami władz. Mamy oczywiśJak Pan myśli, dlaczego inni inwestorzy zagraniczni mają problemy z polskimi urzędami skarbowymi, a Beiersdorf nie?

Myślę, że po prostu trzeba się dobrze przygotować do prowadzenia działalności w Polsce.

Jak można się przygotować np. w zakresie cen transferowych?

Ceny transferowe to jest zawsze ciekawy temat. Tu trzeba się szczególnie przygotować. Na samym początku działalności w Polsce udowodniliśmy, że stosujemy tu identyczne rozliczenia, jak w całej grupie. Przedstawiliśmy wszystkie dokumenty i nie mieliśmy odtąd żadnych problemów.

W spółkach, których właściciele mają siedziby za granicą, często większość kierowniczych stanowisk zajmują obcokrajowcy. Czy w Beiersdorf Lechia większość kluczowych stanowisk jest obsadzona przez Niemców?

Reklama
Reklama

Nie. Na samym początku pracowało tu 6 Niemców. Obecnie łącznie ze mną, w polskiej spółce pracuje tylko trzech obcokrajowców.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama