- Strona rosyjska zagroziła nam retorsjami handlowymi, jeżeli nie zniesiemy limitu na węgiel. Dlatego Rada Ministrów postanowiła skrócić czas obowiązywania tego limitu do 20 października - powiedziano nam w biurze prasowym rządu po zakończeniu posiedzenia RM. Na całkowite zniesienie rząd nie zdecydował się, gdyż trwa restrukturyzacja naszej branży górniczej. Węgiel rosyjski jest dużo tańszy od polskiego, więc natychmiastowe zniesienie limitu oznaczałoby pogłębienie kłopotów sektora górniczego w okresie restrukturyzacji. Rząd postanowił ponadto, że resort gospodarki wprowadzi dodatkowe elementy nadzoru nad importem węgla ze wszystkich kierunków z obowiązkiem uzyskiwania pozwoleń przywozu i wpłaty kaucji przez importerów.

O możliwości wprowadzenia wysokich ceł ochronnych na polskie towary, między, innymi meble, nabiał i kawę, strona rosyjska poinformowała w ubiegłym tygodniu. Cła na niektóre produkty miały wzrosnąć nawet do poziomu 40%, co oznaczałoby, że ich eksport do Federacji Rosyjskiej praktycznie przestałby się opłacać. Zdaniem ekspertów, wprowadzenie takich ceł zaporowych wywołałoby wojnę celną między oboma krajami, w efekcie której polski eksport do Rosji załamałby się. Limit na import rosyjskiego węgla do naszego kraju wynosi obecnie 1,6 mln ton, czyli dokładnie tyle samo, ile w ubiegłym roku i jest najwyższy ze wszystkich krajów, z których importujemy węgiel. Kilkusettysięczne limity obowiązują na węgiel z Czech, Ukrainy i Kazachstanu. Zdaniem ekspertów, wywołanie wojny celnej całkowicie pogrzebałoby możliwości zmniejszenia wysokiego deficytu w handlu z Rosją, który w ubiegłym roku wyniósł aż 3 mld dolarów. Zza wschodniej granicy sprowadzamy głównie gaz i ropę naftową.