Od pewnego czasu gra na GPW staje się coraz trudniejsza. Do niedawna możliwość osiągania ponadprzeciętnych stóp zwrotu oferował rynek terminowy. Najbardziej płynny instrument w postaci kontraktu na indeks największych spółek wydawał się wymarzonym, choć ryzykownym sposobem do skutecznego inwestowania. Nie mówię tutaj o day-tradingu, ale mam na myśli wyłącznie wykorzystywanie trendów średnioterminowych, do których zaliczam ruchy cenowe o długości przynajmniej trzech-czterech tygodni. Dla niektórych może wydawać się wręcz niemożliwe utrzymywanie otwartej pozycji przez okres miesiąca-dwóch, ale właśnie taki horyzont oferował dotychczas godziwe zarobki. Wystarczyło podczepić się pod silny trend i rozsądnie zarządzać wielkością posiadanej pozycji. Dobre rezultaty osiągnęli inwestorzy stosujący mechaniczne systemy inwestycyjne opracowane na bazie wskaźników sprawdzających się w czasie silnych trendów. Szczególnie dużo zadowolenia przynosiło eksperymentowanie ze średnimi kroczącymi. Ich modyfikacja, centrowanie, czy też tworzenie indeksów różnicy średnich (odchylenie od średniej) pozwalało wychwycić dominujące trendy średnioterminowe, unikając przy tym długich serii transakcji przynoszących straty. Dobrze dobrane systemy pozwalały ograniczać ryzyko, unikając znacznych obsunięć kapitału.
Do czego zatem zmierzam? Otóż mając do dyspozycji kilka ulubionych systemów inwestycyjnych, rynek jeszcze nigdy w całej swej dotychczasowej historii nie dał tylu mylnych sygnałów, co w okresie ostatnich kilku miesięcy. Pogorszyły się, zatem parametry mierzące ryzyko systemu. Serie transakcji przynoszących straty wydłużyły się i osiągnęły wartości najwyższe od początku testów. Winowajcą takiego stanu rzeczy jest męczący trend boczny. Stabilizacja notowań na pewno jest zasługą funduszy emerytalnych, ale zmniejszający się free float i związane z tym, ryzyko wystąpienia przypadkowych ruchów cen, to także efekt działalności OFE. Niestety wnioski z analizy płyną smutne. Do momentu, kiedy w największych OFE nie zapadnie decyzja o znaczącej zmianie zaangażowania w akcje, czeka nas przedłużająca się stabilizacja, którą najlepiej obserwować z boku, pozostając poza rynkiem.