Eksport zwiększył się w marcu o 6,6% rok do roku i wyniósł prawie 3 mld euro. To nieco mniej od oczekiwań, ale ekonomiści oceniają dane pozytywnie. - Eksport pozostaje siłą napędową gospodarki - twierdzi Marek Zuber, główny ekonomista TMS.
Nadal nie ma natomiast ożywienia w popycie wewnętrznym. - Dotyczy to zarówno konsumpcji, jak i inwestycji - ocenia Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK. Świadczą o tym kiepskie dane dotyczące importu. Zmniejszył się on w marcu rok do roku o 3,7%, chociaż analitycy spodziewali się wzrostu. Za granicą kupiliśmy towary za prawie 3,5 mld euro. W całym pierwszym kwartale import zmalał o 2,5%.
W opinii ekonomistów, brak popytu wewnętrznego to dowód na to, że w okresie styczeń-marzec w gospodarce nie nastąpił przełom. To powinno skłonić RPP do dalszego cięcia stóp procentowych. - Do końca roku spodziewam się obniżki najważniejszej stopy do 5% z 5,75% obecnie - mówi Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz w Pekao. Kilka dni temu wiceprezes GUS Janusz Witkowski powiedział, że osiągnięcie w pierwszym kwartale wzrostu gospodarczego na poziomie obserwowanym w czwartym kwartale ub.r. (2,1%) będzie bardzo trudne.
Deficyt obrotów bieżących zmalał w marcu do 237 mln euro z 583 mln euro w lutym. To bardzo dobry wynik, bo większość ekonomistów spodziewała się wzrostu. Zmniejszył się też deficyt handlowy, do 486 mln euro.
Z danych NBP wynika również, że w marcu, po raz pierwszy od października ub.r., zagraniczni inwestorzy więcej sprzedali niż kupili polskich papierów dłużnych. Deficyt nie jest duży, bo wynosi zaledwie 46 mln euro. Ale w lutym mieliśmy nadwyżkę i to sięgającą 2,7 mld euro. - Wyprzedaż naszych obligacji miała związek z rozpadem koalicji rządowej oraz wzrostem niepewności na świecie po rozpoczęciu wojny z Irakiem - twierdzi P. Bujak z BZ WBK.