Taki jest efekt rozmów w tej sprawie związkowców z OPZZ z premierem. Według Macieja Manickiego, szefa centrali, dotychczasowe zasady nie przyniosły oczekiwanych korzyści pracodawcom, bo zbyt łatwo było je obejść.

Zasady są takie: jeśli zwolnienie trwa krócej niż 6 dni, to za pierwszy pracodawca nie płaci. Normalnie kosztuje to 80% dniówki. Taki mechanizm miał odciążyć pracodawców i uniemożliwić nadużycia. Tymczasem według związkowców i przedstawicieli rządu bardzo łatwo było go obejść, bo wystarczyło wymusić na lekarzu, by dał 7 dni zwolnienia. I, jak mówią związkowcy z OPZZ, skutek tego był taki, że liczba dni nieobecności w pracy z powodu choroby znacznie wzrosła. - Obecnie obowiązujące prawo niewiele dało, bo lekarze dawali po prostu dłuższe zwolnienia. Od początku wskazywaliśmy, że tak właśnie będzie - mówił M. Manicki.