Po lekkiej zadyszce na przełomie marca i kwietnia Nasdaq Composite wraca do trendu wzrostowego. W ostatnim tygodniu indeks zyskał 4,7% i jest to trzeci kolejny tydzień "na plusie". Zwyżka stanowi część korekty w bessie, rozpoczętej jeszcze w październiku zeszłego roku. W trakcie pierwszej fazy ożywienia (październik - listopad 2002) indeks zyskał 30%. Tę część wzrostu Nasdaq Composite rozpoczął z poziomu 1270 pkt. i gdyby również miał powiększyć wartość o 30%, to wykres indeksu powinien sięgnąć 1650 punktów. Od piątkowego zamknięcia do wartości tej brakuje jeszcze 10%.
Najszybsza linia trendu, obejmująca marcowo-kwietniowe dołki, zbliża się do poziomu 1420 pkt. Wsparcie na tej wysokości podkreśla lokalny szczyt z 21 marca. Spadek poniżej tej wartości byłby sygnałem, że pozytywny scenariusz nie musi doczekać się realizacji. Po przekroczeniu poziomu 1500 punktów tendencja wzrostowa jest na tyle silna, że jej zakończenie nie powinno nastąpić gwałtownie.
S&P 500
- decydujące starcie
Również trzeci tydzień trwa dobra passa S&P 500. Jednak konsekwencje techniczne zwyżki (3,6% w ostatnim tygodniu) nie są tak istotne jak w przypadku Nasdaq Composite. Od lipca zeszłego roku indeks porusza się w trendzie bocznym. Górne ograniczenie konsolidacji to (na wykresie tygodniowym) 950 punktów - zamknięcie tygodnia wypadło ledwie 30 punktów poniżej tej wartości. Najbliższe sesje będą decydujące dla kierunku trendu w perspektywie kilku najbliższych miesięcy. Na poziomie 960 punktów znajduje się nie tylko górne ograniczenie trendu bocznego, ale również główna linia bessy, biorąca początek jeszcze we wrześniu 2000 roku. Wybicie ponad tę wartość, po 10-miesięcznej konsolidacji, stanowiłoby dobrą podstawę do silnego wzrostu. Dodatkowym czynnikiem przemawiający za istotnym ruchem w górę byłoby załamanie, kreślonej przez niektórych analityków, 5--letniej formacja głowy z ramionami. To mogłoby wywołać popłoch w szeregach grających na zniżkę.