Reklama

Przed nami wzrosty

Krótszy giełdowy tydzień mógł z założenia wydawać się spokojny, ale wcale tak nie było. Aktywność inwestorów, pomimo perspektywy długiego weekendu, była całkiem spora. Już dzisiejsza sesja może dać początek nowemu trendowi wzrostowemu.

Publikacja: 05.05.2003 09:22

Najciekawsza była sesja środowa, gdy wkrótce po otwarciu zaczęła się gwałtowna wyprzedaż banków. Ich spadki przekraczały 3%, a WIG20 w pewnym momencie spadł nawet do 1090,6 punktów. Od tego poziomu rozpoczęło się mozolne odrabianie strat - ostatecznie na wykresie została utworzona świeczka przypominająca kształtem młot. Znane jest powszechnie twierdzenie, że spadki kończą się paniką, a z taką niewątpliwie w środę mieliśmy do czynienia. Towarzyszyły temu duże obroty, przez co sesję tę należy traktować jako dzień odwrotu. Wzrost w piątek był już tylko formalnością, choć działo się to na mniejszych obrotach. Było one jednak i tak spore w porównaniu z tym, czego można było oczekiwać po sesji, gdy większość inwestorów wyjechała na długi weekend.

WIG20 wygląda nieźle

na wykresie dziennym...

Pomimo spadku w trakcie sesji w środę, indeks największych spółek WIG20 zdołał utrzymać się ponad- dwumiesięczną linią trendu wzrostowego. Obecnie przebiega ona na poziomie 1118 pkt. Jest to najbliższe wsparcie, ale ważniejszy jest poziom 1090 pkt. Nie o wsparciach należy jednak pisać w przededniu wzrostów, ale o oporach. Tym najpoważniejszym jest dwuletnia linia trendu spadkowego (biorąca początek w styczniu 2002 r.), która aktualnie znajduje się na poziomie 1175 pkt. Wcześniej mamy kwietniowy szczyt na 1167 pkt oraz 1150 pkt.

Oscylatory przedstawiają się pozytywnie - MACD zdołał ostatecznie utrzymać się ponad poziomem równowagi, Stochastic wygenerował sygnał kupna. Także układ średnich kroczących jest typowy dla trendu wzrostowego.

Reklama
Reklama

Kolejnym argumentem za ruchem w górę może być także to, że kwietniowa fala spadkowa zniosła 61,8% wzrostów od 5 marca do 7 kwietnia, zatem należy ją interpretować jako falę korekcyjną. Myślę, że już w tym tygodniu przetestujemy wcześniej wymienione opory, po czym może nastąpić niewielka korekta. Ale definitywne pokonanie linii trendu spadkowego powinno skutkować w ciągu najbliższych kilku tygodni wzrostem nawet w okolice 1250 punktów.

...i jeszcze lepiej

na wykresie tygodniowym

Na wykresie tygodniowym WIG20 odbił się od dolnego ograniczenia kanału wzrostowego, a co z tym idzie, można obecnie oczekiwać testowania jego górnego ograniczenia. Znajduje się ono na poziomie 1165 punktów, a niejako "po drodze" zostanie pokonana linia trendu spadkowego (1145 punktów). Pozytywnych informacji dostarcza także wykres świecowy, gdzie została utworzona w ostatnim tygodniu formacja objęcia hossy.

Płytka korekta WIG

Indeks szerokiego rynku podlegał w ostatnich dniach tylko niewielkiej korekcie, w czym główna zasługa spółek z sektora technologicznego. WIG znajduje się tuż przed wybiciem w górę z niemal dwuletniego trójkąta, co będzie bardzo mocnym sygnałem kupna. Górne ograniczenie formacji jest obecnie na poziomie 14 630 pkt i już w poniedziałek może dojść do jego pokonania. Następnymi oporami są 15 500 i 16 000 pkt.

Reklama
Reklama

Referendum

szansą na wzrosty

Maj przeważnie nie był dobrym okresem dla posiadaczy akcji. Tym razem może być inaczej z uwagi na referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE. Warto zwrócić uwagę, że indeks giełdy węgierskiej BUX rozpoczął swój niemal 15--proc. wzrost na 6 tygodni przed tamtejszym referendum. U nas odbędzie się ono za 5 tygodni, więc także można przypuszczać, że już teraz powinny zacząć się dyskontujące go wzrosty. Należy także pamiętać o rekordowo niskim zaangażowaniu w akcje funduszy emerytalnych, które już ponad 6% aktywów mają ulokowane w krótkoterminowe lokaty i mogą je w każdej chwili wykorzystać do kupna akcji. Moment nadarza się obecnie wyśmienity.

Nie zdziwiłbym się również, gdyby na nasz rynek zawitał krótkoterminowy zachodni kapitał spekulacyjny. Przed referendum trudno bowiem oczekiwać zawirowań politycznych i osłabienia złotego, zatem może on się czuć "bezkarnie", kupując na 2-3 tygodnie polskie akcje. Zachęcać inwestorów mogą także polskie dane makro, które są coraz lepsze, np. zaskakująco niski okazał się niedawno publikowany deficyt obrotów bieżących w marcu (237 mln euro, wobec oczekiwanych 600 mln euro).

Sytuacja na giełdach światowych również nie powinna nam przeszkadzać. Główne zachodnie indeksy pokonały w piątek swoje najważniejsze opory i mają teraz otwartą drogę do dalszych wzrostów.

Podsumowanie

Reklama
Reklama

Największym czynnikiem ryzyka w najbliższym tygodniu będą podawane od wtorku wyniki spółek, ale spodziewam się, że kilka z nich (zwłaszcza eksporterzy) mogą pozytywnie zaskoczyć rynek. Generalnie słabe wyniki może przedstawić sektor bankowy, ale został on w ostatnim czasie już tak mocno przeceniony, że można sądzić, iż słabsze rezultaty są już w cenach.

Wszystko więc wskazuje na to, że w tym roku nie sprawdzi się znane giełdowym graczom amerykańskie powiedzenie: Sell in May and go away. Być może wreszcie po trzech miesiącach męczącego horyzontu na naszym rynku zagości trend, i będzie to tak lubiany przez inwestorów trend wzrostowy. Sądzę, że już w poniedziałek można oczekiwać na otwarciu luki hossy, która będzie jednocześnie luką startową do nowego trendu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama