Po pierwsze, rynek wewnętrzny można by nieco bardziej chronić. Po drugie, akurat ta grupa podatników raczej kupuje produkty krajowe. Raczej, bo, niestety, nie zawsze jest tak, że to produkcja krajowa jest tańsza.
Jednym słowem, uważa Pan, że to pobudzanie konsumpcji, a nie inwestycji może wykreować wzrost gospodarczy. To przeciwstawny pogląd wobec tego, który prezentują przedsiębiorcy. Oni mówią: obniżcie nam CIT, a będziemy w stanie więcej inwestować i tworzyć nowe miejsca pracy. Nie wierzy Pan w te deklaracje?Jeszcze nie tak dawno CIT wynosił 40%. Wtedy wzrost PKB sięgał 6-7% rocznie. Dziś CIT wynosi 27%. I co? Nie ma takich prostych zależności, jakie prezentują pracodawcy. My nie negujemy pozytywów związanych z ,obniżką CIT. Ale ja do końca nie wiem, co chce zrobić wicepremier Kołodko. Jeśli zamierza obniżyć podatek do 19% i skasować wszystkie ulgi, to może wylać dziecko z kąpielą. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby powiedzieć: niech CIT wynosi choćby i 40%, ale wszystko, co firma wydaje na inwestycje, jest wolne od podatku. Prosta zależność: inwestuję - nie płacę, nie inwestuję - płacę. To mogłoby być lepsze rozwiązanie dla pobudzenia inwestycji, niż redukcja stawki do 19%. Poza tym nie wierzę w to, że ci pracodawcy, którzy oszukują fiskusa przy 27-proc. podatku, przestaną to robić przy 19-proc.
Wróćmy jeszcze do obniżania podatków osobistych i szans, jakie to może dawać. W poprzedniej kadencji Sejmu AWS z Unią Wolności próbowały obniżać PIT. Pan należał do tych, którzy skutecznie blokowali te plany. Nie żałuje Pan teraz?
Problem polegał na tym, że AWS proponowała związanie sprawy podatków z polityką prorodzinną. Obniżała stawki, ale wprowadzała nowe ulgi. To było złe rozwiązanie. Nie widzę powodu, dla którego - mając nawet pięcioro dzieci - miałbym mieć ulgi podatkowe przy moich dochodach. Nie odpowiada mi filozofia, zgodnie z którą uzależnia się wysokość podatku od liczby dzieci. Wolę, żeby system był klarowny. Podatki są po to, aby zapewniać dochody do budżetu, a politykę prorodzinną można kreować poprzez system świadczeń społecznych.
Jak w takim razie zakwalifikować możliwość wspólnego opodatkowania małżonków?
To jest zupełnie inna sprawa. Wiele rodzin decyduje się na układ: jedno pracuje, drugie zajmuje się domem. Podobnie jest z osobami samotnie wychowującymi dzieci, bo w takich przypadkach należy przyjąć, że współtowarzysz tej osoby ma dochody w wysokości 0. Obojętnie, czy się wyprowadził, czy zmarł.