Największe brytyjskie biuro podróży - MyTravel, które obsługuje klientów nie tylko na Wyspach, ale również w Niemczech, Skandynawii i Ameryce Północnej, poinformowało, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni znacznie zwiększyła się liczba rezerwacji dokonywanych przez klientów. Wprawdzie jest ich wciąż o 3% mniej niż przed rokiem, ale prognozy były bardziej pesymistyczne. Z kolei największa w Europie firma zajmująca się tylko rezerwacją urlopów - Amadeus - na największym swoim rynku - niemieckim - osiągnęła najlepsze wyniki od dwóch lat. Natomiast przedstawiciele największej firmy z tej branży w Niemczech - TUI - informują, że od czasu zakończenia wojny w Iraku, a także po pojawieniu się informacji o zahamowaniu epidemii nietypowego zapalenia płuc (SARS), zdecydowanie więcej Niemców ruszyło do biur podróży. Według badań agencji World Choice Travel, z siedzibą w Londynie, ogółem w ciągu ostatnich dwóch tygodni liczba rezerwacji w całej Europie zwiększyła się o 20%. - Wreszcie widać poprawę w branży. Wprawdzie biorąc pod uwagę dłuższy termin, czyli pierwsze cztery miesiące br., rezerwacji jest wciąż o 14% mniej niż w analogicznym okresie ub.r., ale ostatnie tygodnie pokazują, że sytuacja się poprawia - powiedziała Bloombergowi Dorothea Hohn, rzecznik firmy Amadeus.
Poprawa koniunktury w biurach podróży przekłada się też na lepsze perspektywy spółek mocno związanych z branżą turystyczną. Lepsze wyniki zaczyna notować m.in. francuska sieć hoteli Accor oraz mniejsze, tanie linie lotnicze, takie jak brytyjskie EasyJet czy irlandzkie Ryanair. Pierwsza z tych firm przewiozła w marcu o 32%, a druga o 39% pasażerów więcej niż rok wcześniej.
Wciąż natomiast nie widać poprawy wśród największych przewoźników, takich jak AirFrance czy Lufthansa. Rzecznik francuskich linii - Jean-Claude Couturier, poinformował, że w kwietniu liczba przewożonych przez firmę pasażerów nadal spadała. Wśród powodów wymienił przede wszystkim wojnę na Bliskim Wschodzie, SARS oraz mniejsze wydatki na podróże służbowe firm. Podobne dane podaje Lufthansa, która z powodu spadku liczby pasażerów w ostatnich tygodniach zlikwidowała kolejne 15 połączeń.
Znikomy wpływ SARS na globalny PKB
Epidemia SARS prawdopodobnie w mniejszym stopniu niż zakładano ograniczy tegoroczny globalny wzrost gospodarczy. Według głównego analityka Morgan Stanley Stephena Roacha, śmiertelna choroba zmniejszy światowy PKB w 2003 r. o ok. jedną dziesiątą punktu procentowego. Dzieje się tak, ponieważ gospodarki krajów najmocniej dotkniętych epidemią - Chin, Hongkongu, Singapuru, Tajwanu, Korei Płd, Filipin, Indonezji, Malezji i Tajlandii stanowią tylko nieznaczny ułamek globalnej gospodarki. Z wyłączeniem Japonii Daleki Wschód odpowiada tylko za 7% globalnego produktu - wynika z danych Banku Światowego.