Rezultat za I kwartał to rekord. Warto jednak zaznaczyć, że spadły przychody spółki w stosunku do analogicznego okresu 2002 roku. Kruszwica sprzedała o 3% mniej swojego sztandarowego produktu, jakim jest olej "Kujawski". W sumie sprzedaż olejów była niższa o 12%. Zarząd spółki wierzy, że sytuacja na rynku poprawi się w następnych kwartałach - między innymi z powodu wprowadzenia w połowie marca nowej telewizyjnej kampanii reklamowej "Kujawskiego".
10,2 mln zł zysku netto w pierwszych trzech miesiącach 2003 r., wobec 2,1 mln zł w I kwartale rok temu, to pochodna kilku czynników. Producent olejów i margaryny znacznie zredukował koszty. W I kwartale tego roku spadły koszty produkcji (ze 130 do 122 mln zł) oraz sprzedaży (z 5,6 do 3,9 mln zł). Spółka zanotowała także 4,2 mln zł pozostałych przychodów operacyjnych, wobec 1,1 mln zł w analogicznym okresie rok temu. Te czynniki sprawiły, że Kruszwica miała 20,8 mln zł zysku z działalności operacyjnej (wobec 12,1 mln zł rok temu). Zdaniem przedstawicieli firmy, takie rezultaty finansowe to efekt gruntownej restrukturyzacji, jaką spółka przeszła w ubiegłych latach. Przypomnijmy, że Kruszwica jest zyskowna od 2000 roku. Wcześniej, w latach 1998-1999 poniosła łączną stratę netto w wysokości 68 mln zł. - Spółka w dalszym ciągu będzie obniżać koszty. Miedzy innymi temu ma służyć realizowana przez nas inwestycja, jaką jest nowa rafineria - powiedział nam Rafał Wadlewski, rzecznik prasowy Kruszwicy.
Mimo że spółka pokazała dobre wyniki finansowe i podrożała wczoraj na GPW o 31% (jeden walor kosztował na zamknięciu 8,40 zł, przy obrotach sięgających ponad 500 tys. zł), jest ona raczej omijana przez inwestorów. Nie zajmują się nią też analitycy (wyjątkiem jest DM AmerBrokers). To efekt niskiej płynności akcji, aż 82,1% walorów znajduje się bowiem pod kontrolą spółek z grupy kapitałowej Cereol Holding, inwestora strategicznego Kruszwicy. Zainteresowanie drobnych inwestorów wzbudzają spekulacje o kolejnym wezwaniu na akcje spółki. Liczą oni, że inwestor "zdejmie" Kruszwicę z rynku po korzystnym dla nich kursie. Na razie oczekiwania nie znajdują odbicia w rzeczywistości. Wprawdzie 11 kwietnia skończyło się wezwanie na walory Kruszwicy, ale wynikało ono jedynie z faktu, że francuski Bunge przejął kontrolny pakiet holenderskiego Cereola i musiał wypełnić obowiązki wynikające z polskiego prawa. O tym, że Francuzi nie chcieli wycofać Kruszwicy z rynku, świadczy cena - 6 zł, która zupełnie nie satysfakcjonowała mniejszościowych akcjonariuszy. Ostatecznie zdecydowali się oni pozbyć jedynie 100 tys. akcji (0,77% kapitału akcyjnego).