Nowe przepisy zrównują stawki akcyzy na olej opałowy z akcyzą na olej napędowy. Według nieoficjalnych informacji, ministerstwo wstrzyma się z jego wydaniem do czasu referendum akcesyjnego. Powód to wiele krytycznych uwag, jakie zgłosiła do projektu branża paliwowa. Sami urzędnicy resortu przyznają, że nie wiadomo, czy w ogóle w tym kształcie prawo zacznie obowiązywać.
Pomysł, by zrównać akcyzy na olej opałowy i napędowy, wziął się stąd, że duża różnica w stawkach była wykorzystywana przez oszustów do wyłudzania podatku. Sprzedawano np. olej opałowy jako napędowy. W pierwszym przypadku na 1 tys. litrów płaci się dziś 195 zł, w drugim - 1129 zł akcyzy.
Ministerstwo zaproponowało, aby dla obu rodzajów oleju akcyza wynosiła 1129 zł na 1 tys. litrów. Użytkownicy oleju opałowego mieliby jednak prawo do zwrotu podatku. Kwota zwrotu pomniejszona byłaby o 185 zł. W rezultacie płacony podatek byłby niższy niż obecnie. Nie oznacza to jednak, że budżet straci na całej operacji. Ministerstwo Finansów zakłada, że wzrośnie sprzedaż oleju napędowego. W efekcie do państwowej kasy wpłynie dodatkowe 260 mln zł.
Zupełnie inne zdanie na ten temat ma Polska Izba Paliw Płynnych. Według jej przedstawicieli, wadliwy jest system zwrotu różnicy w akcyzie, bo nie uwzględnia on podatku VAT. A to, według szacunków izby, spowoduje wzrost cen oleju opałowego o 15% i w rezultacie ograniczy popyt. O tym, że zwrot podatku musi następować sprawnie i szybko, przekonani są też członkowie Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. Choć POPiHN podoba się pomysł zrównania stawek, to jednak wskazuje ona na to, że system zwrotu musi w całości rekompensować skutki podwyżki podatku dla użytkowników oleju opałowego. I proponuje, aby nowa stawka dla obu olejów była niższa niż 1129 zł na 1 tys. litrów.
Wątpliwości branży budzi także przygotowanie służb fiskalnych do przeprowadzenia całej operacji. W przyszłości miałaby się tym zająć służba celna. Prawdopodobnie to zastrzeżenia celników są jedną z przyczyn opóźnienia w przygotowaniu rozporządzenia.