Na informacje o stanie amerykańskiej gospodarki reaguje rynek walutowy. Zdecydowana wyprzedaż dolara i powrót inwestorów do euro obrazują zaniepokojenie tym, jaka będzie koniunktura gospodarcza w USA w drugiej połowie roku. Wzrost kursu wspólnej waluty w stosunku do dolara przekłada się na notowania złotego. Kwiecień przyniósł zdecydowany wzrost zainteresowania naszą walutą. Doprowadziło to do spadku ceny dolara do najniższego poziomu od lutego 1999 r. Na razie nie widać powodów do zmiany tej tendencji.
Inwestorzy zagraniczni powrócili na polski rynek długu, stwarzając presję na wzrost wartości złotego i podbijając kursy obligacji - ceny instrumentów o stałym oprocentowaniu biją kolejne rekordy. Jednocześnie jest prawdopodobne, że już niedługo za euro trzeba będzie zapłacić 1,2 dolara. A taki rozwój wypadków będzie determinował wycenę złotego w relacji do dolara i euro. Dlatego spodziewamy się, że nasze straty na dolarze będą się powiększać. Przypominamy jednak, że nie jest to spekulacyjna część portfela. Dolary kupiliśmy z myślą o inwestowaniu w akcje w USA, a wynikające z ich posiadania ryzyko kursowe nie jest groźne z punktu widzenia wartości całego portfela.