- Założony wcześniej cel jest niemożliwy do osiągnięcia i Eichel w przyszłym tygodniu go zrewiduje. Sytuacja zmieniła się i potrzebujemy teraz trochę więcej czasu - powiedział w wywiadzie prasowym Joachim Poss, zastępca szefa frakcji parlamentarnej SPD. Niemiecka gospodarka w ub.r. odnotowała minimalne tempo wzrostu po recesji z II półrocza 2001 r. Spowodowało to dalsze zmniejszenie przychodów z podatków. Bezrobocie w kwietniu wzrosło do 4,46 mln osób, a więc poziomu najwyższego od ponad 5 lat, co zwiększyło koszty zasiłków socjalnych. Kanclerz Gerhard Schroeder sprzeciwia się dalszemu podnoszeniu podatków w celu ograniczenia deficytu.

Niemiecki deficyt budżetowy w ub.r. przekroczył limit przyjęty przez Unię Europejską dla wzmocnienia euro. Zapewne zarówno w tym, jak i w przyszłym roku będzie on większy niż 3% produktu krajowego brutto - prognozuje Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

- Zrównoważenie budżetu do 2006 r. jest równie prawdopodobne jak to, że w Niemczech wyrosną palmy - powiedział agencji Bloomberga Peter Lockhofen z frankfurckiej firmy DZ Capital Management, która zarządza 3,3 mld USD. Agencje ratingowe ostrzegają, że Niemcom grozi utrata najwyższej oceny wiarygodności kredytowej, jeśli nie zdołają okiełznać deficytu budżetowego. A to jeszcze bardziej utrudniłoby jego zmniejszenie poniżej ubiegłorocznych 3,6% PKB, bo wzrosłyby koszty obsługi zadłużenia.

Przychody z podatków mogą w tym roku okazać się mniejsze o 15 mld euro, niż pierwotnie zakładano. Ponadto koszty rosnącego bezrobocia obciążą wydatki rządu o dodatkowe 7,5 mld euro, nie przewidziane w tegorocznym budżecie. Każdym stu tysiącom ludzi pozostającym bez pracy rząd wypłaca rocznie ok. 1,8 mld euro. W tej sytuacji niemiecki rząd będzie musiał w tym roku pożyczyć co najmniej 10 mld euro więcej niż planowane 18,9 mld euro.