W amerykańskich kołach gospodarczych i politycznych trwa dyskusja na temat zasadności zmian w księgowaniu przez przedsiębiorstwa opcji na akcje, które są przyznawane członkom zarządów. W końcu kwietnia urząd decydujący o zasadach prowadzenia rachunkowości FASB uznał za konieczne uwzględnianie tej formy wynagrodzenia w wydatkach firm.

Instytucja ta doszła do takiego przekonania pod wpływem silnych nacisków ze strony inwestorów oraz przedstawicieli Kongresu i rządu. Pomijanie opcji w sprawozdaniach finansowych wprowadzało bowiem w błąd udziałowców, a także sprzyjało manipulacjom rachunkowym, które doprowadziły do szeregu skandali. Szczególny sprzeciw budzą olbrzymie gratyfikacje otrzymywane przez dyrektorów amerykańskich spółek mimo ich bardzo złych rezultatów finansowych.

Prezes SEC William Donaldson poparł zaproponowane zmiany, podkreślając, że są one w interesie ogółu inwestorów i pozwolą uchronić przed postępującą erozją podstawowe zasady prowadzenia rachunkowości. Przedstawił on swój pogląd podczas przesłuchania w komisji bankowej Senatu, a następnie w przemówieniu wygłoszonym w Economic Club of New York.

Tymczasem część amerykańskich firm o wiodącej technologii, takich jak Intel czy Cisco Systems, usiłuje nie dopuścić do wprowadzenia omawianych zmian. Twierdzą one, że włączenie opcji do wydatków pogorszy wyniki finansowe, osłabiając ich pozycję konkurencyjną w stosunku do rywali zagranicznych. Trudniej będzie też pozyskiwać wybitnych specjalistów. Do kampanii tej włączono senatorów przeciwnych proponowanym zmianom.

Po raz pierwszy FASB usiłował przeforsować włączenie opcji do wydatków firm dziewięć lat temu. Wówczas przeciwnicy okazali się silniejsi, ale w obecnych warunkach istnieje - zdaniem ekspertów - małe prawdopodobieństwo, aby udało się ponownie zablokować powszechnie oczekiwaną zmianę.