Operacja łączenia portfeli ubezpieczeniowych Wüstenrot Życie z Inter Życie Polska, która oficjalnie rozpoczęła się w ubiegłą środę, ma swoje początki jeszcze w 2002 r. W maju ub.r. właściciele Wüstenrot Życie podjęli decyzję o zawieszeniu sprzedaży nowych polis. Firmie udało się pozyskać około 700 klientów, którzy wpłacili do kasy ubezpieczyciela 0,92 mln zł składek.

Jednak za administrowanie tak małym portfelem trzeba słono płacić. Najlepszym wyjściem okazało się przeniesienie portfela do Inter Życie. Twórcami umowy byli Klaus Woehry, wiceprezes Wüstenrot Życie, oraz Burkhard Kühn, doradca zarządu grupy Inter Polska, skierowany na nasz rynek przez centralę koncernu w Niemczech. Podpisano ją 6 listopada 2002 r. - Przejęcie klientów Wüstenrot Życie pomoże zrównoważyć nasz portfel, w którym dominują ubezpieczenia grupowe. Zyskujemy również dostęp do nowoczesnego systemu informatycznego - wyjaśnia Grzegorz Brenda, członek zarządu Inter Życie.

Tylko dlaczego tak długo trzeba było czekać z rozpoczęciem operacji? - Musieliśmy sprawdzić, czy interesy osób ubezpieczonych w Wüstenrot Życie po przeniesieniu ich umów do Inter Życie będą całkowicie zabezpieczone - mówi Elżbieta Wanat-Połeć, dyrektor departamentu nadzoru w Urzędzie Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.

Dopiero po zatwierdzeniu wszystkich procedur, Urząd dwukrotnie publikuje w prasie ogólnopolskiej ogłoszenia, w których informuje o zamierzonym przeniesieniu portfela i wzywa ubezpieczonych do zgłaszania sprzeciwów. Pierwsze z nich ukazało się 6 maja br., a kolejne ukaże się 13 maja. - Klienci Wüstenrot Życie będą mieli czas na zgłaszanie sprzeciwu do 13 sierpnia - wyjaśnia dyrektor Elżbieta Wanat-Połeć. Jeśli 10% klientów nie zgłosi sprzeciwu, to Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych będzie mogła zatwierdzić połączenie portfeli. Zrobi to najpóźniej na posiedzeniu we wrześniu. - Jesteśmy przygotowani, zrobimy to bardzo szybko, czekamy tylko na decyzję KNUiFE - deklaruje Grzegorz Brenda.