Promina, trzecie co do wielkości towarzystwo ubezpieczeniowe w Australii, sprzedało akcje po cenie przekraczającej ponad dziewięciokrotnie spodziewane zyski w 2003 r. Pierwotna oferta spotkała się ze stosunkowo dużym zainteresowaniem inwestorów. Zanotowano ponadtrzykrotną nadsubskrypcję. Wczoraj, podczas pierwszego dnia notowań, akcje spółki wyceniono o 10% powyżej ceny emisyjnej.
Analitycy uznają debiut australijskiego towarzystwa ubezpieczeniowego, największy w tym roku na świecie, za sukces. Tym bardziej że obecna sytuacja na giełdach nie stwarza korzystnych warunków do debiutów. Promina zdobyła sobie zaufanie inwestorów dzięki stabilnym wynikom finansowym. Aby poprawić wyniki, spółka zdecydowała się w ub.r. na podniesienie cen polis o ok. 10%. Obecnie Promina może pochwalić się 2,4 mln klientów, którzy wykupili ubezpieczenia majątkowe.
Akcje Prominy sprzedawał jej właściciel brytyjski koncern ubezpieczeniowy Royal & Sun Alliance Insurance. Trzy czwarte walorów znalazło się w rękach inwestorów instytucjonalnych (głównie funduszy inwestycyjnych). Pozostałe papiery, z 10-proc. dyskontem, objęli gracze indywidualni. Już pierwszego dnia notowań ok. jednej czwartej sprzedanych papierów (łącznie było ich 1,06 mld) zmieniło właściciela.
Spośród 242 instytucji, które wzięły udział w prezentacji oferty australijskiej spółki, tylko cztery nie zdecydowały się na zapisanie się na akcje. Połowa walorów firmy została sprzedana podmiotom z Australii i Nowej Zelandii. Pozostałe papiery przeznaczone dla graczy instytucjonalnych rozdzielili pomiędzy siebie inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i z krajów azjatyckich.
Fakt, że debiut Prominy był największą taką ofertą w tym roku na światowych rynkach, dobrze obrazuje kryzys, jaki panuje na giełdach. W pierwszym kwartale br. łączna wartość wszystkich ofert pierwotnych (IPO) na świecie wyniosła 2,2 mld USD, wobec 15,5 mld USD w pierwszych trzech miesiącach 2002 r.