Od bankructwa Stoczni Szczecińskiej Porta Holding największym problemem polskich producentów jest brak kapitału potrzebnego do finansowania budowy statków. Jedynym rozwiązaniem są kredyty. Banki żądają jednak zabezpieczeń Skarbu Państwa. Sama Stocznia Szczecińska Nowa otrzymała do tej pory 9 rządowych poręczeń kredytów na ponad 426 mln zł. Wczoraj otrzymała kolejne na sumę ponad 311 mln zł. Kredytów udzieli między innymi Bank Handlowy i Pekao, a szczecińska stocznia wybuduje za nie dwa kontenerowce i jeden chemikaliowiec. Będą jednak potrzebne kolejne poręczenia. - Portfel zamówień naszego przedsiębiorstwa liczy obecnie 29 jednostek - mówi Izabela Maruszczak z SSN. Spółka nie ma jednak własnych kapitałów na produkcję.
Tymczasem w opinii ekspertów sytuacja polskich stoczni nie jest na tyle zła, aby banki nie mogły podjąć ryzyka kredytowania budowy statków bez gwarancji rządowych. - Dobrze przygotowany projekt, z gwarancją armatora na odbiór statku, powinien być skredytowany przez bank, zwłaszcza że kredyt może zostać zabezpieczony jednostką, na którą został udzielony - uważa Marcin Materna, analityk Domu Maklerskiego Millennium. Jego zdaniem, banki wykorzystują jednak sytuację, w której polski rząd nie może pozwolić sobie na kolejne kłopoty stoczni. Wymuszają na rządzie gwarancje kredytowe, wychodząc z założenia, że zawsze lepiej mieć gwarancję, niż jej nie mieć.
Polskie władze liczą jednak, że wkrótce gwarancje nie będą potrzebne. W opinii Arkadiusza Krężela, prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu, w odzyskaniu zaufania banków stoczniom może pomóc konsolidacja branży. Rząd chce przenieść akcje Grupy Stoczni Gdynia oraz poznańskich zakładów Cegielskiego, produkujących silniki do statków, do Agencji Rozwoju Przemysłu, dysponującej już 90% akcji SSN. Banki patrzą na ten pomysł z umiarkowanym optymizmem. - Produkcja statków charakteryzuje się bardzo niską marżą, z której stocznie pokrywają koszt kredytu. Wysokość tej marży nie zależy od tego, czy stocznia produkuje samodzielnie, czy w grupie z innymi stoczniami. Zdolności kredytowej nie przybędzie od samego faktu konsolidacji - mówi Sebastian Łuczak z Banku Pekao SA.
Ponadto o bankowe kredyty może być jeszcze trudniej niż obecnie. Banki bowiem gromadzą coraz mniej depozytów. W związku z tym mniej kapitału będą przeznaczać na kredyty.