Likwidację 50-proc. kosztów uzyskania resort zapowiadał już wcześniej. Przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiadają się niektórzy przedstawiciele środowiska naukowego, bo ich zdaniem uderzy to po kieszeni i tak niewiele zarabiających wykładowców uniwersyteckich. W czasie wczorajszego czatu na stronach Ministerstwa Finansów wicepremier Kołodko powiedział, że 50-proc. koszty dyskryminują "przytłaczającą większość podatników", którzy nie mogą korzystać z tego przywileju. A ci, którzy z niego korzystają, najczęściej aż tak wysokich kosztów nie ponoszą.

Wicepremier proponuje nowe rozwiązanie: zamiast faktycznego obniżenia podstawy opodatkowania o połowę, twórcy i naukowcy będą rozliczać się według stawki 19-proc. - Innymi słowy, jeśli pisarz albo kompozytor uzyska wynagrodzenie za stworzone przez siebie dzieło w wysokości np. 10 tys. zł, to według nowych propozycji obciążony byłby podatkiem w wysokości 1900 zł. I to nawet wtedy, gdyby takich dzieł stworzył sto - tłumaczył internautom.

Nowy plan resortu finansów oznacza wprowadzenie jeszcze jednej zasady liniowego opodatkowania w progresywnym systemie podatków dochodowych. Do tej pory było wiadomo, że liniowo mają rozliczać się przedsiębiorcy i inwestorzy uzyskujący dochody ze swojego kapitału. Do tej grupy dołączyli teraz twórcy i naukowcy. - Być może wkrótce cały system zacznie zmierzać w stronę podatku liniowego - mówi Michał Stolarek, radca prawny z kancelarii White&Case. Jego zdaniem wprowadzenie 19-proc. stawki od dochodów np. z działalności artystycznej i naukowej to dobry pomysł, choć w niektórych przypadkach takie rozwiązanie oznacza wzrost obciążeń podatkowych. Najbogatsi podatnicy z tej grupy w najgorszym przypadku nie stracą nic, a nawet mogą nieznacznie zyskać.

- To rozwiązanie jednak i tak trzeba dobrze ocenić, bo ono zmierza do ujednolicenia zasad podatkowych - uważa Michał Stolarek. Dodaje, że przy okazji trzeba zrewidować katalog dochodów, które mogłyby "podpadać" pod liniową 19-proc. stawkę. - Dziś przepis o 50-proc. kosztach uzyskania interpretowany jest zbyt szeroko. W tym katalogu mieszczą się np. dochody z wykładów naukowych, a trudno to zakwalifikować jako przeniesienie praw autorskich - ocenia prawnik White & Case.

Wprowadzenie liniowego podatku od dochodów z twórczości krytykuje natomiast Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. - Liniowość opodatkowania powinna być zasadą powszechną. Wprowadzanie jej w szczątkowej postaci ma zazwyczaj złe skutki - powiedział PARKIETOWI. Dodał, że ten projekt pokazuje brak spójnej koncepcji Ministerstwa Finansów na reformę podatków. - Widać, że resortowi nie chodzi o najbiedniejszych, bo to oni na tym stracą. Właściwie to trudno powiedzieć, o co mu chodzi - mówi R. Gwiazdowski.