Przebieg ostatniej sesji nie daje wiele miejsca innej niż pozytywna interpretacji. Ale wątpliwości dotyczące trwałości zwyżki w segmencie największych spółek pozostały. Zryw kupujących nastąpił zresztą, jak to często ma miejsce na naszym rynku, w momencie gdy na światowych giełdach nastroje zaczęły "siadać" i pojawiła się chęć realizacji zysków po wiosennej zwyżce. Biorąc pod uwagę osiągnięcie przez indeksy silnych oporów, osłabienie koniunktury może się przeciągnąć. Wiele razy w przeszłości przekonaliśmy się, że taki spóźniony wzrost naszego rynku w czasie przechodzenia zagranicznych indeksów w fazę spadków, szybko się urywa.
Publikowane w tym roku dane makroekonomiczne pokazują, że gospodarki znalazły się na takim etapie, że wiele firm przystosowało strukturę kosztów do trudnych warunków na rynku. Jednocześnie coraz wyraźniejsze stają się symptomy słabnięcia popytu, bez którego niemożliwa będzie trwała poprawa zyskowności. W USA przejawia się to w stagnacji wydatków gospodarstw domowych, widocznej od wielu miesięcy. Również ze względu na ciągle niskie wykorzystanie zdolności produkcyjnych tej luki popytowej nie rekompensują zamówienia ze strony przedsiębiorstw. W Polsce słabość popytu wewnętrznego przekłada się na rekordowo niską inflację. Trzeba przyznać, że nie jest to element charakterystyczny dla wyraźnego ożywienia gospodarczego.
W tej sytuacji "zachwyt" inwestorów nad wynikami przedsiębiorstw w USA i wytchnienie u nas, że rezultaty działalności największych polskich firm mogły być gorsze, mogą szybko prysnąć, kiedy okaże się, że tak naprawdę król jest nagi. Inwestorzy kupujący wciąż przewartościowane akcje w pojawiającej się cyklicznie nadziei na wzrost zysków znów przeżyją rozczarowanie. Według ostatniej prognozy agencji Standard&Poor's, w II kwartale br. zyski firm z indeksu S&P500 mają obniżać się przez 3 kolejne kwartały w porównaniu z wynikiem wypracowanym w I kwartale 2003 r. (ze średnio 12,22 dolara na akcję do odpowiednio 10, 9,5 i 7,2 dolara). Ponownej poprawy oczekuje się dopiero w I kwartale 2004 r.