Analitycy oczekują, że wszystkie głosowania będą miały wynik pozytywny. Ich zdaniem, prawdopodobieństwo, że będzie tak również w Polsce, wynosi 80%. Najbardziej niepokoją się, czy frekwencja osiągnie wymagany poziom 50%. - Jeżeli będzie mniejsza, będzie to dotkliwa porażka polityczna - ocenia Frank Vinke z ABN Amro. - Ale nie zagrozi wstąpieniu Polski do UE - dodaje. W takim wypadku o akcesji będzie decydować parlament.
W opinii ekspertów, najsilniejsze gospodarczo państwa z naszego regionu mogłyby w 2005 r. powiązać swoje waluty z euro (wejść do systemu ERM II, przygotowującego do przyjęcia wspólnego pieniądza). Ale do unii walutowej wstąpią najwcześniej w 2008 r. To rok później, niż chciałby minister finansów Grzegorz Kołodko.
- Problemem jest polityka fiskalna i słabnące poparcie dla unii walutowej. Kraje obawiają się kosztów politycznych z tym związanych - uważa Daniel Gros z Centre for European Policy Studies w Brukseli. W opinii analityków, przed zbliżającymi się wyborami rządy krajów kandydujących do UE nie odważą się istotnie ograniczyć wydatków socjalnych.