Zysk netto obniżył się do 167 mln euro z 1,14 mld euro rok wcześniej. W przeliczeniu na jedną akcję jest to odpowiednio 8 i 59 centów. Jednocześnie wynik okazał się nieco lepszy od oczekiwań analityków, którzy, według ankiety opracowanej przez agencję Bloomberga, szacowali spadek zysku na 87%. Podając dane do publicznej wiadomości spółka poinformowała jednocześnie, że nie zamierza na razie publikować prognozy na cały rok, wobec, jak podkreśla kierownictwo, "niepewności ekonomistów co do rozwoju koniunktury w światowej gospodarce".

Analitycy zwracają uwagę na trudną sytuację ubezpieczeniowej części ING. - Ubezpieczenia bardzo obecnie cierpią, ponieważ ING nie potrafi zrekompensować sobie wypłat na rzecz posiadaczy polis inwestycjami na rynku kapitałowym. Problem ten dotyczy zresztą wszystkich firm asekuracyjnych - powiedział Lex Werkheim, zarządzający w Eureffect.

W okresie styczeń -marzec br. ING zaksięgowała jako tzw. rezerwę rewaluacyjną niezrealizowane straty z inwestycji o wartości aż 735 mln euro. Skalę tych odpisów widać, gdy przy wyliczaniu zysku netto nie weźmie się ich pod uwagę. Wtedy wynik jest zaledwie o 3,1% niższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Od początku marca sytuacja na koncie "rezerwa rewaluacyjna" uległa jednak, wraz z ociepleniem na światowych rynkach, znaczącej poprawie. Obecnie kwota wykazywana po stronie aktywów tego konta to ok. 400 mln euro, zawiera ona jednak "kilkaset milionów" ze sprzedaży udziałów w ABN Amro. - Jeśli poprawa koniunktury, z jaką mamy do czynienia od jakiegoś czasu, utrzyma się, można oczekiwać dodatniej wartości na koncie rewaluacyjnym - twierdzi Ewald Kist, dyrektor generalny ING Groep.

Zysk z działalności bankowej ING wzrósł o 14%, do 398 mln euro. Holenderska spółka zwolniła ostatnio 1000 osób pracujących w tym sektorze. To pozytywnie wpłynęło na zyski. Jednocześnie zwiększeniu uległy rezerwy na złe kredyty. Rok temu było to 300 mln euro, a teraz 325 mln euro.