Gwałtowny środowy wzrost nie znalazł wczoraj kontynuacji. Kontrakty czerwcowe na WIG20 straciły wczoraj 2 punkty i na zamknięcie notowane były po 1178 pkt. Ukształtowana świeca wysokiej fali pokazuje niepewność co do dalszego kierunku trendu. A miejsce na ową "niepewność" jest doskonałe. Wykres kontynuacyjny znalazł się na poziomie szczytu z początku kwietnia, niewiele wyżej znajduje się linia trendu przebiegająca po szczytach z maja 2002 r. oraz stycznia 2003 r. Co zaskakujące, wczoraj znacznie spadła liczba otwartych pozycji. Ci, którzy nie bali się otwierać krótkich na środowym odjeździe, na dużo spokojniejszej sesji, pod ochroną dość istotnego oporu, stracili rezon. Być może rozczarowująca okazała się skala czwartkowego spadku. Również posiadacze długich pozycji, mając za sobą znaczny wzrost, nie powinni mieć powodów do opuszczania rynku. Takie przedwczesne zamykanie zyskownych pozycji może być efektem przyzwyczajeń z ostatnich miesięcy, w których rynek poruszał się bez wyraźnego trendu.

Próba określania, w jakim kierunku będzie się poruszał rynek w najbliższym czasie, to zgadywanie, obarczone dużo większym ryzykiem niż zwykle. Gdybym miał pokusić się o "strzał", to obstawiałbym, że wykres kontynuacyjny nie przekroczy 1200 pkt. Jednak do sygnału sprzedaży droga jest jeszcze daleka. Nawet zamknięcie poniżej połowy środowej białej świecy (1155 pkt) nie będzie wystarczające. Dopiero spadek wykresu kontynuacyjnego poniżej linii trendu obejmującej ostatnie 2 miesiące notowań może być zachętą do zajęcia krótkiej pozycji. W tej chwili wsparcie to znajduje się na poziomie 1125 pkt. Zamknięcie ponad poziomem 1200 pkt otworzy drogę do zwyżki o kolejne 50 pkt.