Propaganda uprawiana jest przez media i firmy inwestycyjne, chcące w ten sposób z powrotem przyciągnąć inwestorów na Wall Street. Niestety, chyba najtrafniej atrakcyjność rynków akcji w USA i osiągnięcia korporacyjnej Ameryki opisuje żartobliwe powiedzenie: jest dobrze, ale nie tragicznie. Zyski wzrosły, ale papiery są nadal wyraźnie przewartościowane, gdyż poprawa wyników znalazła swoje odbicie w solidnej zwyżce kursów.
Tworzona przez media iluzja wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, wyniki odnoszone są do wcześniej zaniżonych prognoz, a nie do rezultatów osiąganych w przeszłości. To jeszcze można jakoś wytłumaczyć stwierdzeniem, że rynki dyskontują przyszłość. Proces dyskontowania opiera się na podawanych przez analityków prognozach. Są one co pewien czas weryfikowane i dopasowywane do ekonomicznej rzeczywistości. Jeśli zatem inwestorzy na ich podstawie podejmowali decyzje, to po opublikowaniu realnych rezultatów, odbiegających od wcześniejszych szacunków, zrozumiałe jest, że te decyzje korygują. Kupują akcje, gdy wynik przekroczył prognozy i sprzedają, gdy był od nich słabszy.
Przekroczone prognozy
W czasie publikowania wyników za I kwartał było więcej powodów do kupowania. Po podsumowaniu raportów prawie 90% spółek z S&P500 widać, że 1/3 z nich przekroczyła prognozy o 5 i więcej procent, 30% o mniej niż 5%, 1/5 miała wynik zgodny z oczekiwaniami, 11% gorszy od spodziewanego o mniej niż 5%, zaś 6% o więcej niż 5%.
Optymizm chłodzą jednak dwa fakty. Taki rozkład spółek na poszczególne grupy niewiele odbiega od dziewięcioletniej średniej - różni się na plus o 5 pkt proc. w pierwszym przedziale i o 4 pkt proc. w ostatnim. Ponadto, w okresie publikowania przez spółki informacji o realizacji podawanych wcześniej prognoz podczas tzw. warning season (warning oznacza po angielsku ostrzeżenie), aż 147 firm - czyli 3 razy więcej niż rok wcześniej - ostrzegło, że nie uda się spełnić poprzednich obietnic, a tylko 52 poinformowały o przekroczeniu zakładanych rezultatów. Analitycy w pośpiechu zaczęli obniżać swoje szacunki zysków za I kwartał, ułatwiając późniejsze przekroczenie prognoz.