Ten rok jest pierwszym w historii, kiedy inwestorzy w Wielkiej Brytanii otrzymali prawo do głosowania nad projektami wynagrodzeń w spółkach. Pierwszą "ofiarą" nowych przepisów stał się w poniedziałek zarząd potężnego koncernu farmaceutycznego - Glaxo- SmithKline. Akcjonariusze nie zgodzili się bowiem na proponowaną odprawę w wysokości 28 mln USD dla dyrektora generalnego Jean--Pierre Garniera, w przypadku gdyby zrezygnował ze stanowiska.

Teraz oczy inwestorów zwróciły się na dwie inne spółki, które również - ich zdaniem - zbyt sowicie wynagradzają menedżerów i gwarantują im zbyt wysokie odprawy. Pierwszą z firm jest jeden z największych światowych banków - HSBC. Grupa akcjonariuszy, na czele z funduszem Pension & Investments Research Consultants (PIRC), uznała, że dyrektor banku William Aldinger ma zdecydowanie zbyt lukratywny kontrakt, największy w historii brytyjskiego rynku. Umowa z HSBC gwarantuje mu w ciągu trzech lat minimalny zarobek wraz z premiami w wysokości 16,6 mln USD. Dodatkowo w tym samym okresie w akcjach spółki ma otrzymać 21 mln USD. Część akcjonariuszy już teraz zapowiedziała, że podczas walnego zgromadzenia, zaplanowanego na 30 maja, nie zaaprobuje planu wynagrodzeń. Ma on jednak szanse na przegłosowanie. Jak pisze "Financial Times", za tym projektem opowie się prawdopodobnie Narodowe Stowarzyszenie Funduszy Emerytalnych, bardzo wpływowa instytucja na rynku kapitałowym w Wielkiej Brytanii.

Na 13 czerwca zwołano walne zgromadzenie akcjonariuszy sieci supermarketów - Tesco. Również tam dojdzie do sporu wokół wynagrodzeń zarządu. Inwestorzy, na czele również z PIRC, zakwestionowali ostatnią zgodę na podwyższenie ewentualnej odprawy dla dyrektora generalnego - Terry Leahy`ego - aż o 70%, do 4,6 mln funtów (7,5 mln USD). PIRC nie podoba się przede wszystkim to, że w razie odejścia członkowie zarządu Tesco mogą liczyć na odprawę równą pięciu rocznym wynagrodzeniom.