Reklama

Przyszłość firm w czarnych barwach

Około 43% polskich przedsiębiorstw pesymistycznie prognozuje stan gospodarki w ciągu najbliższego roku - wynika z badań przeprowadzonych przez firmę audytorską Grant Thornton. To nie najlepsza wiadomość w przededniu wejścia do Unii Europejskiej. Firm nie nastraja optymistycznie wysoki fiskalizm, niewydolność systemu sądowniczego, zatory płatnicze i przeregulowanie gospodarki.

Publikacja: 22.05.2003 09:41

Tzw. wskaźnik optymizmu (liczony jako różnica między odsetkiem optymistów a pesymistów) dla Polski wynosi minus 22 punkty. W Europie gorzej swoją przyszłość widzą firmy w Niemczech (minus 37 punktów). Jednak w przypadku innych państw UE optymistów wśród przedsiębiorców jest więcej niż pesymistów. - Na przykład w Grecji, do której Polska będzie porównywana po wejściu do Unii, wskaźnik wyniósł 14 punktów - mówi Andrzej Kinast, prezes Grant Thornton Polska.

Z czego to wynika? Polscy menedżerowie są jednymi z największych pesymistów pod względem planów inwestycyjnych, oczekiwań wzrostu wartości obrotów i cen, prognoz rentowności i zwiększania zatrudnienia. Wskaźnik oczekiwań wzrostu sprzedaży dla Polski wynosi 29 punktów, natomiast dla Grecji 72. Podobne różnice są w przypadku planowanych inwestycji w sprzęt i wyposażenie: grecki wskaźnik to 67 punktów, polski - 30.

Zdaniem prezesa Kinasta szczególnie niebezpiecznie wyglądają wskaźniki prognoz wzrostu cen własnych produktów. W 2002 r. wskaźnik kształtował się w okolicach zera, na ten rok jest to już minus 20 punktów. Średnia dla Europy to 10 punktów.

- To bardzo niebezpieczne zjawisko, może prowadzić do deflacji. Taki trend właściwie świadczy o załamaniu rynku - mówi prezes Grant Thornton.

Nadal największą barierą w rozwoju działalności są przepisy prawne. Wskazało na nie 58% badanych. Tymczasem z podobnych ankiet, przeprowadzonych na całym świecie, wynika, że to biurokracja jest główną przeszkodą. Według przedstawicieli Konfederacji Pracodawców Polskich (która współpracowała przy sondażu), polski system prawny to jedna z przyczyn słabszej pozycji konkurencyjnej krajowych przedsiębiorstw po wejściu do UE. KPP przygotowała tzw. białą księgę, w której opisała największe, jej zdaniem, bariery w rozwoju przedsiębiorstw i sposoby ich przełamania. Jak powiedział minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner, księga będzie załącznikiem do raportu o stanie małych i średnich firm, którym rząd miałby się zająć jeszcze przed referendum unijnym.

Reklama
Reklama

- Pierwszym celem programu gospodarczego rządu powinno być pobudzanie przedsiębiorczości, znoszenie barier w rozwoju firm i zmniejszanie fiskalizmu. Dopiero w tym kontekście można mówić o osiąganiu równowagi i stabilizacji makroekonomicznej. Taki program z pewnością zyskałby społeczną akceptację - mówił na wczorajszym spotkaniu z przedsiębiorcami minister Hausner.

Jego zdaniem, taki też powinien być "początek drogi do strefy euro". - Wejście do niej musi wynikać z silnych fundamentów gospodarki, a nie z twórczej księgowości - mówił przedsiębiorcom z KPP. Do swoich racji nie musiał zresztą ich przekonywać. - Z nadzieją podchodzimy do planów ministra gospodarki. A stanowcze "nie" mówimy różnym pomysłom ubranym w hasła naprawy finansów publicznych, których autorzy mamią społeczeństwo perspektywami poprawy sytuacji gospodarczej. Tymczasem tak naprawdę oznaczają one zaciskanie sznura na szyi przedsiębiorczości - mówił prezydent konfederacji Andrzej Malinowski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama