WZA Daewoo-FSO rozpoczęło się 22 kwietnia. Było dwukrotnie przerywane i ostatecznie zakończyło się wczoraj bez podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Akcjonariusze czekają na wynik rozmów, jakie toczą się między rządem oraz bankami-wierzycielami warszawskiej fabryki. Chcą oni, aby New Small Company, spółka, która ma przejąć produkcję aut po Daewoo-FSO, działała przez jakiś czas sama, bez inwestora strategicznego. Zanosi się bowiem, że rozmowy z jedynym chętnym dziś do zaangażowania się w Warszawie, czyli MG Roverem, nie zakończą się szybko. W ubiegłym tygodniu przedstawiciele brytyjskiego koncernu przebywali w Polsce i spotkali się z wiceministrem gospodarki Jackiem Piechotą. Podtrzymali zainteresowanie kupnem akcji NSC, ale potrzebują współinwestora. Prowadzą w tej chwili negocjacje w tej sprawie.

Dopiero gdy rozmowy banków i rządu się zakończą, można spodziewać się kolejnego WZA Daewoo-FSO, podczas którego akcjonariusze muszą zdecydować się na przeprowadzenie zwolnień. Z pracą ma się pożegnać połowa z liczącej 3 tys. załogi fabryki. Jak jednak wynika z naszych informacji, wcale nie jest to jeszcze przesądzone. Rozmowy prowadzone między rządem i bankami koncentrują się bowiem na wypracowaniu dla NSC biznesplanu. Będzie on prawdopodobnie zakładał restrukturyzację zatrudnienia, ale niekoniecznie w takiej samej skali jak założył to obecny zarząd Daewoo-FSO w planie restrukturyzacji firmy. Zwłaszcza że fabryka podpisała intratny kontrakt eksportowy i prognozy co do poziomu sprzedaży lanosów i matizów są optymistyczne.

Oprócz zwolnień, akcjonariusze zakładów na Żeraniu muszą też zdecydować o przeniesieniu do NSC majątku, między innymi linii produkcyjnych należących obecnie do Daewoo-FSO. Bez tego NSC nie miałaby na czym produkować.