Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby zniesienie całej fali wzrostowej, jaka rozpoczęła się jeszcze w końcu sierpnia ubiegłego roku i wyrównanie ówczesnego minimum. Taka diagnoza nie jest tylko rodzajem myślenia życzeniowego. Stoją za nią "racjonalne" (czytaj: "techniczne") przesłanki.
Spadek o 11% w 3 dni
Warto przypomnieć przełom z lutego i marca tego roku, kiedy akcje spółki w ciągu 3 dni - pod naporem silnej i zdeterminowanej podaży - straciły 14 zł, czyli 11%. Takie zachowanie rynku było konsekwencją wybicia się kursu z kreślonej przez ponad trzy miesiące formacji głowy z ramionami o wysokości około 11% właśnie.
Dzisiaj jesteśmy świadkami wybijania się w dół z bliźniaczo wyglądającej formacji, tyle tylko że znacznie "starszej" i bardziej rozległej. Mowa tu o głowie z ramionami, jaką wykres kursu kreśli od listopada ubiegłego roku. Jej linia szyi łączy dołki z listopada 2002 r. i marca 2003 r. Przebiega ona na wysokości 117 zł i została przełamana w ostatni piątek przy obrocie sięgającym 100 tys. sztuk. Tak duża aktywność inwestorów nie pozostawiła wątpliwości co do stopnia wiarygodności wybicia. Wysokość tej formacji to około 20%. W przypadku gdyby formacja "zadziałała", można oczekiwać spadku do 94 zł.
Rynek akcji Prokomu przygniatany jest coraz większą podażą wraz ze zbliżaniem się do poziomu 117 zł. Dzienny i tygodniowy wskaźnik akumulacja--dystrybucja potwierdzają, że przynajmniej od początku roku obserwujemy wysypywanie akcji na rynek. Ewidentnym zaś dowodem determinacji niedźwiedzi jest zanegowanie już po dwóch sesjach wysokiej białej świecy ze środy w ubiegłym tygodniu. Taki wyczyn nie udał się żadnej z większych spółek.