Zwyżka z pierwszej połowy maja doprowadziła WIG20 do ważnego średnioterminowego oporu, który do dziś skutecznie studzi zapędy popytowej strony rynku. Mowa tu o spadkowej linii poprowadzonej po szczytach z początku czerwca 2002 roku i ze stycznia 2003 roku. Bariera ta została naruszona na sesji 14 maja, ale kolejne notowania przyniosły powrót poniżej jej, co w znaczącym stopniu nadszarpuje reputację popytu. Także wczorajszej sesji kupujący nie mogą uznać za udaną. Mimo dość dobrego przebiegu porannej części notowań, po południu wysokie ceny po raz kolejny zostały wykorzystane do sprzedaży akcji. Doprowadziło to do utworzenia świecy o niewielkim korpusie, ale za to z dość wysokim górnym cieniem, co zważywszy na fakt, że odbywało się to tuż pod oporem wyznaczanym przez ostatni szczyt, ma negatywny wydźwięk. Oczywiście nie jest to jeszcze równoznaczne z wygenerowaniem sygnału sprzedaży, ale z pewnością powinno zostać odebrane jako sygnał ostrzegawczy przed możliwą zmianą trendu. O takim scenariuszu ostatecznie przesądzi przełamanie wsparcia znajdującego się tuż nad 1145 pkt. Jeżeli niedźwiedzie zdołają zepchnąć notowania indeksu poniżej tej bariery, to na wykresie ukształtuje się formacja podwójnego szczytu, zapowiadająca przecenę przynajmniej do 1115 pkt. To natomiast będzie oznaczało pokonanie wzrostowej linii trendu (1130 pkt.), co może pogłębić zniżkę nawet do 1070 pkt.
Mniej prawdopodobny optymistyczny scenariusz zacznie się realizować, gdy byki zdołają wyciągnąć WIG20 powyżej 1180 pkt. Wtedy trend wzrostowy powinien być kontynuowany do 1250 pkt. Takiemu rozwojowi sytuacji nie sprzyja jednak obraz jaki na ostatnich sesjach pozostawia po sobie rynek. Trudno wskazać taki dzień kiedy we wzrostach lub spadkach partycypuje większość blue chipów. Raz trend wzrostowy broni TPSA lub KGHM, a ciąża banki, kiedy indziej zwyżkę indeksu zawdzięczany bankom, które niwelują niekorzystny wpływ spadku kursów PKN. Gdy dodamy do tego, że najsilniejsze do tej pory spółki (TPSA i KGHM) są tuż poniżej istotnych oporów i że ze sporym prawdopodobieństwem na giełdach zagranicznych formowane są właśnie szczyty, to trudno liczyć na kontynuację zwyżki na GPW.