Wyniki tego największego europejskiego sojuszu giełdowego okazały się nieco lepsze od oczekiwanych. Wśród analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga przeważała opinia, że Euronext zarobi niecałe 29 mln euro. Eksperci pozytywnie więc oceniają rezultaty spółki. - Wyniki są dobre. Pokazują, że Euronext skutecznie sobie radzi, pomimo giełdowej bessy, prowadząc restrukturyzację i ograniczając koszty - stwierdził Manus Costello, analityk Merrill Lynch, który rekomenduje kupno akcji tej spółki notowanej na giełdzie paryskiej.

Zarząd podał, że w I kwartale udało się nieznacznie obniżyć koszty działalności, do 172,5 mln euro, wobec 173,8 mln rok wcześniej. Poinformował też, że obroty zarówno na rynku derywatów, jak i na rynku kasowym są w tym roku "satysfakcjonujące". Jednocześnie jednak odstąpił od podawania prognoz na cały rok.

Za najlepsze dotychczasowe posunięcie Euronextu (rynek powstał w 2000 r. z połączenia giełd paryskiej, amsterdamskiej i brukselskiej, a ostatnio dołączyła do nich Lizbona) uznaje się zakup jesienią 2001 r. londyńskiej giełdy derywatów Liffe. To właśnie dzięki temu sojusz giełdowy dobrze sobie radzi w okresie bessy, ponieważ w takich warunkach rynkowych rośnie popyt na instrumenty pochodne. Inwestorzy zabezpieczają się bowiem przed możliwością przeceny akcji.