Obniżki stóp procentowych budzą coraz mniejsze emocje. Przede wszystkim dlatego, że dokonywane od początku 2001 r. cięcia, mimo że znaczne (główna stopa, interwencyjna spadła z 19% w styczniu 2001 do 5,75% w kwietniu br.), niczego w gospodarce nie zmieniły. Popyt konsumpcyjny jest nadal niski, a inwestycje maleją.
- Gdyby cięcia zostały dokonane w odpowiednim momencie, być może dałoby się powstrzymać spadek inwestycji i utrzymać wysoką akcję kredytową - powiedział Ernest Pytlarczyk, ekonomista Banku Handlowego.
Na dodatek oprocentowanie kredytów spadało znacznie wolniej niż stopy procentowe w NBP. W rezultacie pożyczki konsumpcyjne są praktycznie niedostępne dla osób fizycznych. Na dodatek bank centralny obniża ostatnio oprocentowanie zaledwie o 25 pkt. bazowych. Taka zmiana praktycznie nie ma znaczenia dla osób, które chcą zaciągnąć pożyczkę konsumpcyjną.
Brak akcji kredytowej nie daje nadziei na duży wzrost popytu konsumpcyjnego, a to z kolei oznacza, że firmy nie są skore do inwestowania. Na dodatek polscy przedsiębiorcy raczej unikają kredytów bankowych.
- Polskie firmy w 80% finansują nakłady inwestycyjne ze środków własnych, a w 20% z kredytu, i dlatego jest niewielka korelacja między spadkiem stóp a wzrostem inwestycji - powiedział Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP. - O wiele większy wpływ na inwestycje mają wyniki przedsiębiorstw.