Spadek popytu i konkurencja ze strony tanich linii spowodowały konieczność zaoszczędzenia więcej niż wcześniej planowane 600 mln franków (465 mln USD) rocznie - poinformowała spółka. Strata netto w I kwartale wyniosła 200 mln franków. Prezes firmy Andre Dose rozważa zmniejszenie o 41% floty liczącej obecnie 122 samoloty. Propozycje te na początku czerwca przedstawi radzie nadzorczej. W ciągu minionych sześciu miesięcy Dose zmniejszył zatrudnienie o 10%, liczbę samolotów o jedną piątą i odwołał zamówienia na nowe maszyny, co dało oszczędności rzędu 50 mln franków.
- Linie Swiss International były po prostu za duże od samego początku. Od razu powinny zdecydować się na zmniejszenie floty. Tak jak inni europejscy przewoźnicy Swiss wymagają restrukturyzacji i zrewidowania bazy kosztów - powiedziała agencji Bloomberga Rebecca Langley, analityk tej branży w Dresdner Kleinwort Wasserstein.
Przychody spółki w I kwartale wyniosły 1,04 mld franków. Nie można tych wyników porównywać z ubiegłorocznymi, bo firma w obecnym kształcie istnieje od marca 2002 r. i powstała z połączenia Crossair AG oraz części Swissair Group, która zbankrutowała.
Podobnie jak w innych liniach lotniczych, również w Swiss International spadek popytu w I kwartale był spowodowany przygotowaniami do wojny w Iraku i wkroczeniem tam wojsk sojuszniczych 20 marca. Szwajcarski przewoźnik odwołał niektóre loty do Kairu i połączenia między Rijadem i Abu Dhabi. W marcu pojawiły się też pierwsze przypadki zgonów na SARS, co zmniejszyło popyt na bilety lotnicze do Azji, gdzie wybuchła ta epidemia. Swiss International odwołały loty do Pekinu i Tokio, bo drastycznie zmniejszyły się rezerwacje.
Kurs akcji spółki spadł w tym roku o 66%, zmniejszając jej wartość rynkową do 373 mln franków.