Szanowny Panie Ministrze Finansów, z największą satysfakcją dostrzegam w Pana ostatnich propozycjach podwyżki podatków w Polsce nieskrywaną chęć ujednolicenia stawek podatkowych na poziomie 19%. Wielka szkoda, że Pana propozycje nie dotyczą wszystkich podatków, ale można to jeszcze naprawić. Z tej też przyczyny, proszę pozwolić na podzielenie się kilkoma wrażeniami przez niżej podpisanego ekonomistę.
Maksymalne nominalne i efektywne (uwzględniające wszelkie ulgi) stawki podatkowe w Polsce w 2001 r. wynosiły odpowiednio: PIT - 40% i 16%, CIT - 28% i 25%, VAT - 22% i 11%. W ramach socjalistycznej sprawiedliwości społecznej, 4,8% ogółu podatników (z II i III progu podatkowego PIT) zapewniło budżetowi 48,8% dochodów podatkowych, przy czym udział ten systematycznie wzrasta. Obawy o zbyt małą redystrybucję od (średnio) bogatych do (umiarkowanie) biednych nie są więc chyba uzasadnione.
Jednak nawet gdyby efektywna stawka podatkowa dla I progu PIT wzrosła z 14,8% obecnie do 19%, to mogłaby zostać skompensowana wyższą kwotą wolną od podatku. Obniżenie stawki CIT do 19% nie będzie zbyt kosztowne, gdyż prognozowana efektywna stopa CIT w 2003 r. wynosi już tylko 23%. Ujednolicenie stawek PIT i CIT nie będzie w końcu dyskryminować małych firm. Rozwiązania te, choć nie idealne, byłyby kompromisowe w stosunku do propozycji ministra Hausnera.
Gdzie jednak szukać utraconej części dochodów podatkowych? Z pewnością dużą rezerwę stanowi podatek VAT, którego stawki maksymalnej nie trzeba windować do 22%, ale wystarczy ujednolicić na poziomie 19%, kasując wszystkie ulgi. Najbardziej uprzywilejowaną grupę społeczną stanowią, oczywiście, rolnicy i quasi-rolnicy, których poziom obciążeń podatkowych jest po prostu śmieszny. Ta grupa otrzyma jednak z UE największe dotacje, których nawet najniższy poziom przekroczy wprowadzenie 19-proc. stawki podatku, i to niezależnie od wielkości gospodarstw (a nie 9% dla małych i 40% dla dużych rolników). Dalsze uprzywilejowanie produkcji rolnej w Polsce, przy istniejącej strukturze gospodarstw, nie ma ekonomicznego sensu, a co najwyżej polityczny, jako bazy wyborczej dla jedynej w świecie partii agrarnej.
Ujednolicona stawka podatkowa będzie wywoływała inne korzystne efekty. Zmniejszać się może zatrudnienie w urzędach skarbowych, a na wiceministrów finansów nie będą musieli być powoływani biegli księgowi (prowadzący w ramach case study własne firmy). Bogatsi podatnicy będą mogli zacząć oszczędzać (i płacić "podatek Belki"). Nieuczciwym podatnikom, niezależnie czy małym (tych jest więcej), czy dużym, będzie znacznie trudniej kryć się przed fiskusem. Może doradcy podatkowi będą musieli poszukać sobie innego zajęcia, ale jest to w końcu młody zawód.